Działalności hipotetyczne

Z ostrożności procesowej zastrzegam, że poniższe teksty to Science Fiction z celowym zafałszowaniem absurdami odniesień do jakichkolwiek realiów. Wcale nie opisuję jakiejkolwiek rzeczywistej działalności, a wszelkie podobieństwa są urojeniami czytającego.

Przedmiot dramatu

Wyobraźmy sobie firmę w nieznanym bliżej z nazwy Kraju Dziadów, gdzie dziadowskie państwo nie wywiązuje się z obowiązku zwrotu VAT w przypadku eksportu stosując szykany.

Firma ta zajmuje się produkcją puzzli i składanych zabawek z wycinanej sklejki. Nie ma zdolności wyprodukowania towaru na magazyn – ze względu na zmieniającą się modę musi błyskawicznie dostosować się do oczekiwań klientów. Odbiorcy nie narzekają, zamawiają od lat, jakoś się kręci.

Problemem są rozliczenia podatków przy tak niskich marżach (niski poziom technologiczny branży) oraz łapczywość państwa, gotowego zmieniać interpretacje wstecz i zrujnować przedsiębiorstwo z głodu (bo jak państwo „dobrobytu” jest głodne, to kogoś musi zjeść). Państwo Dziadów nijak nie chce w terminie wywiązywać się ze swoich dziadzich obowiązków i ciągle terroryzuje Szanownego Pana Przedsiębiorcę kontrolami.

Szanowny Pan Przedsiębiorca jest człowiekiem dobrego serca. Jeszcze mu nerwy nie puściły, nie porwał dzieci żadnego urzędasa, nie obciął żadnym krewnym urzędasów członków, nie potrącił samochodem. Dobry człowiek – mógł, ale się powstrzymał. Nadstawił drugi policzek, ale spodziewa się, że każą nadstawić tyłek, a chrześcijanin może najwyżej nadstawić drugi policzek – więcej nie wolno.

Kluczowe dla przedsiębiorstwa jest podtrzymanie produkcji, gdyż od działania środków produkcji, dostaw towarów do klientów i podtrzymania sprzedaży zależy byt i dobrostan SzPP. KDz natomiast chce ten dobrostan przeznaczyć na 666+ odbierając go poczciwemu krześcijanowi.


Błąd założeń – dygresja:
Sama koncepcja oparcia państwa o podatki jest błędna. Dowodem, że nie da się tego zrobić, jest to, iż wszystkie państwa, w jakich są podatki, posiadają jakieś zadłużenie.

Były państwa surowcowe, które pozornie sobie z tym radziły, ale zostały zaorane i sprawa jest bezprzedmiotowa.

Z tego płynie jeden wniosek – państwo bez podatków jest lepsze (bo mniej zadłużone) niż takie, które może lichwiarzom cokolwiek obiecać. Dlatego nie wolno płacić podatków, aby nie kusić do lichwy.


Aby podtrzymać produkcję

Trzeba mieć środki produkcji. To kluczowa rzecz, której nie można utracić. Do tego warto zachować stan posiadania – lokale, papier w sejfie i na koncie.

Ktoś przytomnie mógłby spytać – dlaczego nie stosować się do przepisów i nie płacić uczciwie podatków? Ano sprawa jest banalna – przedsiębiorca płaci i służy do wydojenia, a później do zarżnięcia. Jest majątek, to można go przedsiębiorcy ukraść. Płacenie haraczu nie daje żadnej gwarancji, że zorganizowana grupa przestępcza o charakterze zbrojnym nie zabierze wszystkiego. A tym jest właśnie to państwo leśnych dziadów.

Oznacza to, że lepiej jest wydać na dywersyfikację zasobów i rozproszenie środków po jurysdykcjach, niż opłacać się gangsterom.


Dygresja:
Zwracam uwagę na pełną kontynuację polityki Hitler – Stalin – Jaruzelski – Duda, która od momentu zawłaszczenia mienia nie sprowadza się do restytucji. Czyli próbują drugi raz zagrabić to, co raz już zagrabili i sprzedali, licząc na naiwność kupujących, których ponownie okradną. Takim za grosz nie można dawać wiary. Przedsiębiorcy już się połapali, że trzeci raz chcą im sprzedać ich płaszcz.


Pierwszą formą zabezpieczenia środków produkcji jest rozproszenie formalnego władztwa nad nimi (rozproszenie własności). Oczywiście przychodzi nam do głowy jakaś zagraniczna spółka (niech będzie modna obecnie Estonia), która będzie właścicielem naszego parku maszynowego i zleci nam wykonywanie na nim pracy. Rozwiązanie to ma niewątpliwe zalety, które wymienię dalej. Jednakże jest to tylko formalność, a wiemy już z praktyki, że funkcjonariusze zbrodniczego reżymu, bohaterscy kontynuatorzy Gestapo i CzeKa zaraz znajdą sobie interpretację, że mogą zająć to, co im w łapę wpadnie, domniemując, że właścicielem jest ten, kto korzysta z rzeczy jak właściciel. I zabiorą mimo formalności i nic nie będziemy mieli.

Niby można się jakimś prawnikiem próbować z tego wykręcić, ale w praktyce to nie działa dla małych. To działa dla korporacji i odpowiednio podwieszonych.

Jest więc to zabezpieczenie dość naiwne i najpewniej bezskuteczne w starciu ze złodziejską krainą dziadów.

Drugą formą zabezpieczenia produkcji jest jej utajenie. Jest to o tyle trudne, że istnieją pracownicy. Co innego utaić sobie rodzinną firemkę mającą choćby i kilka tysięcy metrów kwadratowych parku maszynowego, a co innego biznes gdzie przychodzą nieudziałowcy na etat. Etat to zło i brak zaangażowania. W przypadku jakiejkolwiek nierodzinnej, większej działalności jest to nierealne.

Trzecią formą jest eksport produkcji. To bywa uciążliwe i kosztowne, szczególnie jak ma się sentyment do wszystkiego, co się własnymi rękoma zbudowało, a drzewa z korzeniami wyrywać się nie chce. Jest to jednak rozwiązanie, które można brać pod uwagę, jeśli stresory stosowane przez państwo zmuszają do monetyzacji dorobku i rozproszenia zasobów po kilku jurysdykcjach, aby wejść na wyższy szczebel społeczny – międzynarodowej klasy wolnych ludzi. Czyli dzieci znające różne języki, ze szkołami skończonymi w różnych krajach, zdolne rozwinąć bardzo adaptatywny biznes w przyszłości, oparty o wiele krajów i różnorodne rynki. To kosztowny plan rewidujący dotychczasowy sposób gospodarowania „na ziemi ojców”.

Czwartą formą jest zdublowanie produkcji. Aby to zrobić, trzeba przygotować drugi zestaw urządzeń – akurat w przypadku tej firmy organizacja produkcji i sprzedaży ma wyższą wartość niż park maszynowy, nie jest to więc tak finansowo bolesne jak w przypadku cięższego przemysłu. Należy przygotować sobie kontenery zapakowane urządzeniami w miejscu odosobnienia oraz przygotować firmę (formalność) i miejsce, gdzie na wypadek represji będzie natychmiast wznawiana produkcja aby utrzymać swój udział w rynku. Jakkolwiek będzie to kosztowne – zapewni to utrzymanie wpływów do kasy. A bez tych stałych wpływów trzeba by zająć się czym innym, co wywoła poważne perturbacje finansowe (opuszczenie strefy komfortu). Ten wariant zawiera zazwyczaj trzecią formę zabezpieczenia – bo jak państwo fika, to nie ma co w nim pozostawać – pozostawić mu warto bezrobotnych.

Organizacja formalna

Gdyż ta w tym wypadku będzie potrzebna. Wszak tematem jest przedsiębiorca, który w naiwności swojej uczciwie płaci podatki i państwu niczym nie wadzi. A mimo to żywi obawy, iż państwo zmieni interpretacje i mu zrobi życiowy dramat demolując dorobek. Nie opisuję tu więc przypadku, który w każdym czasie jest gotów pozostawić opadający po sobie kurz i zaległości z wyrwanych państwu zwrotów. Opisuję tutaj normalny, rzeczywisty biznes. Istnieją tutaj więc formalności nie będące z punktu widzenia przedsiębiorcy pozorami.

Otóż firma w Polsce musi stać się spółką i nie być własnością samego przedsiębiorcy (którego można tam zatrudnić jako konsultanta sprzedaży na śmieciówce, czy też zlecić jego odnajęcie firmie zewnętrznej z zagranicy – zaraz te firmy wyczarujemy).

Co więcej – spółka w Polsce nie może czegokolwiek posiadać poza pracownikami. Maszyny muszą być użyczone na czas produkcji przez firmę obcą, tak samo prawa do użycia narzędzi (wzorów) jak i praw niematerialnych do wzorów. Produkcja nie staje się własnością firmy, materiał jest powierzony. W tym kontekście firma otrzyma jedynie zapłatę wystarczającą na pokrycie kosztów pracowniczych. A ewentualne nadwyżki utraci – płacąc kary umowne i zadośćuczynienia na rzecz podmiotów obcych zlecających produkcję.

Jak przytomnie zauważacie, tak działa większość montowni w Polsce. Pracownicy są tam z rezerwatu APaCZa (Agencji Pracy Czasowej). Bo Polska to taki duży, niemiecki rezerwat dla dzikich – jak się pogniewają na dzikich, to sprzedadzą Rosjanom pół skansenu.

Dalsze konsekwencje to oczywiście istnienie tej zewnętrznej spółki zagranicznej (niech to będzie modna Estonia, urzędasy i tak już dostają piany, jak widzą faktury z Estonii).


Dygresja:
Estonia jest kolonią Unii Nordyckiej, to ichni offshore. Znajdziecie tam kompletną strukturę wspierającą działanie SUFów i NUFów oraz usługodawców, do jakich operujący w Skandynawii i okolicach (Finlandia) przywykli.


Wspomniana spółka stanie się właścicielem środków produkcji, wzorów produktów, instrukcji pracy, praw niematerialnych. Przynajmniej formalnie, ponieważ gdyby jednak państwo chciało to ukraść, to część materialną z pewnością wyrwie, kładąc na tym fizycznie łapę.

Będzie też kupować materiał (ta spółka), zlecać produkcję i sprzedawać jej rezultaty. Najlepiej byłoby to rozbić na dwie spółki, ale od czegoś trzeba zacząć. Po rozbiciu jedna będzie zlecać produkcję i zbywać towar, natomiast druga będzie odpłatnie używać środków produkcji.

Taka struktura wyklucza istotną część obrotu z polskiej jurysdykcji. Jakkolwiek zakup i sprzedaż następują na terenie Polski i podatki są odprowadzane, to podmiot (filia spółki zagranicznej) ustala wewnętrzne ceny transakcyjne i istotna część zysków (głównie od praw niematerialnych) nie jest w ogóle w Polsce uwzględniana (rozliczenie następuje zewnętrznie – poza polską jurysdykcją). W ten sposób agresywne, złodziejskie państwo samo sobie wypycha karmę z koryta. Jakiekolwiek interpretacje na terenie Polski nie mają wpływu na spółki zagraniczne, a te wcale nie muszą być grzecznie w Estonii. Mogą być w Wyoming.

Wariant właściciel właściciela

Jest to spółka kolejna nad tą przykładową estońską i kolejnymi będącymi w projekcie, które odsysają zysk, udostępniają specjalistów (naszego przedsiębiorcę, który oficjalnie tam tylko sprząta – o miotłę się opiera przy betoniarce). Jest to spółka akumulująca majątek trwały, zajmuje się inwestowaniem i generalnie jest świnką skarbonką. Jej celem jest sfinansowanie edukacji i pobytu dzieci za granicą, zapewnieniem lokum, pojazdów, sprzętu teleinformatycznego, usług. Jest to sensowny sposób zagospodarowania zysków i umocnienia ich formalnego posiadania, jeśli ktoś jest zainteresowany długoterminową legalizacją dochodu w jakiejś jurysdykcji. Można to uznać jednak za zbędną formalność.

Nie będę tu wskazywał, którzy celebryci tak robią, bo mnie zaraz ktoś wygoogluje i po nazwisku zwyzywa.

Podmioty powiązane

Jest pewnym utrudnieniem wdrażanie coraz ostrzejszych regulacji dotyczących podmiotów powiązanych, dlatego koniecznym jest robienie swapów pomiędzy osobami niedającymi podstaw do stawiania zarzutu powiązania w rozumieniu właściwej ustawy i dyrektyw EU. Powoduje to, że na zasadzie usługowej z dżentelmeńską wzajemnością trzeba tworzyć spółki, które wymienią się zarządami, względnie kupić usługi słupów. Oczywiście można tego w pewnym stopniu uniknąć – odpowiednio projektując karierę dzieci i zmieniając im nazwiska w kolejnych krajach. Rozsądnym jest zadbanie o to już przy urodzeniu, aby bardzo trudno było ustalić kto skąd jest – ponieważ państwa w to ingerują, należy oprzeć się agresji i utaić swoją prywatność. Jak i prywatność swoich dzieci.

Planując biznes planuj na pokolenia.

Źródło: zarobmy.se

Dodaj komentarz