Geofagia

Geofagia – dosłownie „jedzenie ziemi” – to okresowe spożywanie wybranych pokładów ziemi, praktykowane przez wszystkie dawniejsze kultury oraz wszystkie współczesne ludy tubylcze. Geofagia jest też praktykowana przez większość naczelnych (małp) (1). Historia jej stosowania wykracza poza gatunek ludzki.
Jest to prawdopodobnie najstarszy prozdrowotny zwyczaj, starszy (i wszystko na to wskazuje skuteczniejszy) od bardziej znanego okresowego postu. W przeciwieństwie do okresowego postu, geofagia nie została spopularyzowana przez tradycję religijną i w naszej cywilizacji do czasów współczesnych istniała jedynie w bardzo szczątkowej postaci. Jest to dość zaskakujący przykład na to że własna tradycja nie musi być wcale kompletnym zbiorem najlepiej wypróbowanych metod przeżycia, że może w niej brakować kluczowego elementu. Porzuconego prawdopodobnie ze względów ideologicznych. Taką szczątkową Geofagię – w postaci zażywania czystej glinki kaolinowej – stosowano doraźnie jako natychmiastowe remedium na biegunkę i zatrucie pokarmowe. Działa to podobnie do węgla aktywowanego. Jednak jeszcze do niedawna częstsze spożywanie glinek (lub ogólniej ziemi) powszechnie uznawano za dziwactwo lub przejaw chrobliwie zboczonego łaknienia.

W dawnej intuicyjnej geofagii – przed naszą cywlizacją – do spożywania wybierało się pokłady nieskażonej zmiemi oddalonej od ludzkich osad i miejsc bytowania zwierzyny z pewnej głębokości o dużej zawartości glinki lub glinkopodobnych osadów (4). Odpowiada to współczesnej wiedzy według której gleba w miejscach trudno dostępnych i z głębokości co najmniej 0,5 metra jest praktycznie pozbawiona patogenów.

Mimo że jedzenie tak dobranej ziemi wiąże się z pewnym ryzykiem to – jak wynika z najnowszej wiedzy – jest korzystne dla zdrowia! Według wniosków badaczy przedstawionych w „The Quarterly Review of Biology” (2) główną funckją geofagii jest ochrona przed pasożytami i toksynami. W mniejszym stopniu geofagia dostarcza tez niektórych minerałów. Chęć jedzenia ziemi skorelowana jest przede wszystkim z problemami żołądkowo-jelitowymi a także z przechodzeniem pewnych etapów w życiu podczas których człowiek szczególnie narażony jest na negatywne oddziaływanie pasożytów i toksyn. Takim okresem jest okres dziecięcy oraz początek ciąży. W początkowym okresie ciąży płód jest niezwykle wrażliwy na pasożyty oraz wszelkie toksyny, które to mogłyby krążyć w ciele matki. Glina, będąca silnym absorbentem toksyn (3) (4), pomaga je zdezaktywować i bezpiecznie wydalić. Dawniej kobiety w początkowym okresie ciąży po prostu sięgały po ziemię. W naszej cywilizacji mają wtedy podobno zachcianki na coś nietypowego i bliżej niesprecyzowanego – tak jakby między kiszonymi ogórkami a tynkiem ze ściany.

Sięganie po „pierwszą lepszą” ziemię przez „desperatów” i raczkujące dzieci to zdecydowanie bardziej ryzykowna wersja geofagii, gdyż wtedy konsumowana jest ziemia będąca „pod ręką” czyli raczej biologicznie skażona. Choć i to ma swoje logiczne wytłumaczenie. Raczkujące dzieci mają słabo wykształconą florę bateryjną, rodzą się sterylne, nabywając stopniowo bakterie z mlekiem i dotykiem matki oraz z otoczenia (5). Słabo ustabilizowny mikrobiom czyni je podatnymi na choroby. Natura tak to wymyśliła, że dziecko działając intuicyjnie ma szybko pobrać różnorodne szczepy bakterie z najbliższego otoczenia choćby z przypadkowo połykanych fragmentów znajdujących się na ziemi odchodów. Innymi słowy – ma szybko zdrowotnie dojrzeć nawet kosztem ryzyka złapania groźnego pasożyta bądź groźnych bakterii. My ludzie cywilizowani oczywiście mnożemy takiego ryzyka nie akceptować. Ale odrzucając naturalną geofagię trzeba jednocześnie przyjąć coś co stanowi jej cywilizowany odpowiednik, co zrekompensuje jej brak. Odgrywa ona bowiem zbyt istotną rolę by po prostu się jej pozbyć. Dorośli desparaci sięgający po ziemię „będącą pod ręką” to często ludzie schorowani z poważnymi zaburzeniami flory bakteryjnej jelit. Takie zaburzenia oprócz generowania chorób skłaniają do podejmowania ryzykownych działań. Do takich działań sklaniają w szczególności neurotoksyny krążące w organiźmie, których organizm nie potrafi usunąć. Jedzenie skażonej ziemi daje wtedy znaczącę szansę na złapanie brakujących szczepów bakterii, które być może ustabilizują florę nieszczęśnika i poprawią jego zdrowie. Taka sytuacja odpowiada znanej (może niezbyt szeroko) metodzie przeszczepiania bakterii fekalnych (6). Jest to ryzykowna
aczkolwiek często bardzo skuteczna metoda.
Jeszcze odnośnie desperatów: Niezwłoczne zjedzenie ziemi jest znanym antidotum na przypadkowe (bądź samobójcze) zażycie silnie trującego popularnego herbicydu – parakwat (zakazanego niedawno w Europie). (9)

Z drugiej strony spektrum – najbardziej bezpieczną formą geofagii jest współczesne zażywanie – tak! geofagia pomału zaczyna wracać do łask i jest już dostępna w wersji dla cywilizowanego człowieka! – specjalnie pozyskanych dla celów spożywczych naturalnych osadów o interesujących właściwościach. Produkty te – będąc klasy spożywczej – są sprawdzane pod kątem czystości mikrobiologicznej. Spośród różnych osadów najczęściej do konsumpcji stosowane są: bentonit wapienny (rodzaj glinki), zeolit (glinkopodobny mikroporowaty minerał), ziemia okrzemkowa (zwana też diatomitem), glinka kaolinowa (wyjątkowo czysta glinka tradycyjnie stosowana doraźnie jako substytut węgla aktywowanego).

Mimo, że dostępna jest już geofagia w wersji bezpiecznej (i estetyczno-cywilizowanej) to jest ona szerzej nieznana. Jak już było to wcześniej wspomniane nie ma ona swojego odpowiednika w tradycji czy religijnego motywu. Czyżby spożywanie Ojca Niebieskiego (z góry) we własnej osobie miało całkowicie wyprzeć spożywanie Matki Ziemi (z dołu) – też we własnej osobie? Jest to duża osobliwość świadcząca o tym że nasza cywilizacja jest jakaś przekręcona. W innych kulturach jak ma się coraz dziwniejsze łaknienie, ochotę na osobliwe smaki lub choćby mdłości (zwłaszcza na początku ciąży) to znaczy że trzeba trochę podjeść ziemi. I to zwykle pomagało. U nas jest zamiast tego konsumpcyjna wyliczanka – co by tu się jeszcze zjadło. Spojrzeć pod nogi raczej nie przyjdzie nikomu do głowy. Można też domyślać się, że ciągoty do bezwartościowych odżywczo przekąsek mogą być w znacznej mierze manifestacją, wypartej ideologicznie, chęci podjedzenia sobie ziemi.

FDA – Współczesna światowa instytucja wyryfikująca bezpieczeństwo konsumpcji różnych substancji – klasyfikuje takie glinki spożywcze jako bezpieczny dodatek do żywności (oznaczenie GRAS – Generally Regarded as Safe). Jednocześnie wymusza na producentach stosowanie ostrzeżeń o zawartości ołowiu i czasami też aluminium w specyfiku. Przy różnych okazjach instytucje związane z biznesem medycznym – podobno w trosce o zdrowie konsumenta – podkreślają też że nie ma dowodów na korzystne działanie spożywanej gliny. Oczywiście brak dowodów na korzystne działanie nie oznacza dowodu na niekorzystne działanie!
Z tych ostrzeżen o zawartości metali ciężkich nic tak naprawdę nie wynika bo zawartość ołowiu bierze się z tego, że glinki są silnymi absorbentami metali ciężkich i łatwo łapią je już ze środowiska naturalnego z którego się je wydobywa (a później dalej to robią w przewodzie pokarmowym). Zamiast ostrzegać przed zawartością aluminium i bardzo niewielką ołowiu, sensowniej byłoby zbadać jaki jest bilans wprowadzanych do organizmu i wyprowadzanych z niego toksycznych pierwiastków. Takich niezależnych badań oczywiście nie wykonano.
A dokładniej nie wykonano na ludziach. Bo w przypadku zwierząt hodowlanych temat jest już dość dobrze rozpoznany. W przypadku produktów naturalnych istotniejsze od badań w warunkach kontrolowanych wydaje się sprawdzenie danego specyfiku w praktyce, a to dlatego że mechanizm działanie wielu produktów naturalnych jest bardzo złożony i nie do końca poznany.

Z praktyki hodowlanej zwierząt wiadomo że dodatek glinek do pasz zwiększa żywotność zwierząt (7) dlatego coraz częściej stają się standardowym dodatkiem żywieniowym. O ile początkowo dodatek glinek w ilości 1-2% motywowany był procesem technologicznym tworzenia granulek. To szybko zorientowano się, że dodatek glinek polepsza przyswajanie pokarmu, neutralizuje mykotoksyny, zapobiega zatruciom bakteryjnym przewodu pokarmowego (8). Podobnie coraz częściej stosowany jest dodatek zeolitu do paszy. W badaniach zauważono że taki dodatek wspiera zdrowie zwierząt (10), w szczególności usuwa metale ciężkie z organizmu (11).

Według badań producentów suplementów glinek i zeolitu, wynika że usuwają one lub przynajmniej wspierają usuwanie metali ciężkich z organizmu. Nie są to badania niezależne ale ustalenia te współgrają z tym co dokładniej przetestowano na zwierzętach oraz z tym co można wydedukować z właściwości fizykochemicznych tych substancji. Z tych własciwości można też wydedukować, że zarówno glinki (przynajmniej te o dużej zawartości krzemu do aluminium) jak i diatomit są również źródłem powoli uwalnianego krzemu.

Jeśli chodzi o Aluminium w glinkach to sprawie należy się dokładniejsze wyjaśnienie:
W skorupie ziemskiej (czyli upraszczając w ziemi po której chodzimy) jest aż 9% potencjalnie groźnego aluminium. W tej ziemi uprawiane są rośliny, po tej ziemi płynie woda którą następnie pijemy. Można się więc dziwić, że nie jesteśmy poważnie zatruci aluminium przez samo bytowanie na powierzchni tej planety. Otóż na szczęście w naturze aluminium prawie zawsze związane jest z krzemem, którego jest aż 21% w skorupie Ziemi. A krzem oprócz tego że wiąże aluminium jest bardzo dobrym antidotum na toksyczność aluminium. Aluminium związane z krzemem to Glinki lub precyzyjniej gliniano-krzemiany gdzie na jeden atom Aluminium (glinu) przypada co najmniej jeden krzemu. Już glinki w której na jeden atom aluminium przypada jeden atom krzemu – glinka kaolinowa – są całkowicie bezpieczne. Z kolei glinki posiadające dużo więcej krzemu niż aluminium uwalniają pomału nadmiarowy krzem do gleby lub ukladu pokarmowego. Takie właśnie glinki dobierane są do konsumpcji i sprzedawane w kategorii – „zdrowotnych glinek”. Stąd paradoksalnie glinki – zawierając aluminium – zmniejszają obciążenie organizmu tym perwiastkiem.

Jeszcze ciekawostka odnośnie współczesnego spożywczego zastosowania glinek: Astronauci przebywający w kosmosie bardzo szybko dostają osteoporozy (12). Standardowo przeciwdziała się temu suplementacją wapnia i witaminy D. NASA dodatkowo, na podstawie swoich badań (13), daje astronautom starannie dobraną wapienną glinkę bentonitową.

Jeśli więc ktoś odczuwałby już przesyt troski nad swoim zdrowiem światowych organizacji zdrowotnych i chciałby wypróbować dla odmiany trochę technik weterynaryjnych, to może rozważyć spróbowanie bezpiecznej wersji geofagii. Być może ktoś chciałby też po prostu trochę poczuć się jak tem astronauta z NASA, który – zasysając papkę spożywczą z woreczka – patrzy jednocześnie tęsknie w dół przez bulaj na Ziemię. Taką swojską, apetyczną i małą, że tylko wyciągnąć rękę, uchwycić i …zjeść. Smacznego!

(1) Wikipedia – Geophagia
(2) Sera L. Young, Paul W. Sherman, Julius Beau Lucks, and Gretel H. Pelto. Why on Earth?: Evaluating Hypotheses about the Physiological Functions of Human Geophagy. The Quarterly Review of Biology, 2011; 86: 2
(3) http://www.bbc.com/future/story/20160615-the-people-who-cant-stop-eating-dirt
(4) L. Huebl, S. Leick, L. Guettl, G. Akello, R. Kutalek. Geophagy in Northern Uganda: Perspectives from Consumers and Clinicians. American Journal of Tropical Medicine and Hygiene, 2016; 95 (6): 1440 DOI: 10.4269/ajtmh.15-0579
(5) Robynne Chutkan „Dobre bakterie”
(6) Wikipedia – Fecal Microbiota Transplant
(7) J.H.Quisenberry, Department of Poultry Science „The Use of Clay in Poultry Feed”
(8) O.J. Owen1, M.B. Nodu2, U.A. Dike1 and H.M. Ideozu1 „The Effects of Dietary Kaolin (Clay) as Feed Additive on the Growth Performance of Broiler Chickens”
1Department of Animal Science, Rivers State University of Science and Technology, P.M.B. 5080, Port Harcourt, Nigeria. 2Department of Fisheries/Livestock Production Technology, Niger Delta University, Wilberforce Island, PMB 071, Yenagoa, Bayelsa State, Nigeria
(9) Wikipedia – paraquat
(10) D. Papaioannou, P.D. Katsoulos, N. Panousis, , H. Karatzias – The role of natural and synthetic zeolites as feed additives on the prevention and/or the treatment of certain farm animal diseases: A review – ScienceDirect
(11) Beltcheva M, Metcheva R, Popov N, Teodorova SE, Heredia-Rojas JA, Rodríguez-de la Fuente AO, Rodríguez-Flores LE, Topashka-Ancheva M. – Modified natural clinoptilolite detoxifies small mammal’s organism loaded with lead I. – PubMed Epub 2011 Dec 7.
(12) Wikipedia – Spaceflight osteopenia
(13) NASA Study – Therapeutic Benefits of Calcium Montmorillonite Clay – Contract Nr NAS 9-3905

Dodaj komentarz