Kto decyduje o tym, że dziennikarz ekonomiczny dostaje nagrodę?

Laureat nagrody z natury rzeczy w sposób szczególny na nią zasługuje bo okazał się lepszy od innych, to w teorii. Praktyka pokazuje jednak, że w „towarzystwie wzajemnej adoracji” to kto otrzyma nagrodę jest sprawą polityczną. Jeśli nagroda jest głośna i prestiżowa, nagłaśniania online i offline, a w dodatku ma pomóc w dalszym wykonywaniu zawodu, który do niej doprowadził, to musi być przyznana komuś kogo można kontrolować lub sam w sobie jest nie groźny. Aby chcieć kogoś kontrolować trzeba mieć ku temu cel a przynajmniej czegoś się bać. W branży szerokiej ekonomicznej królem jest pieniądz a perspektywa jego utraty to perspektywa utraty całego swojego królestwa. Niektórych informacji nie da się ukryć ale można je oswoić i po to właśnie są „potulni” dziennikarze ekonomiczni.

Potulny to znaczy idący zgodnie z mainstreamem, nie nazywający nigdy rzeczy po imieniu, bawiący się raczej sugestią lub dygresją niż rzetelną informacją, informacją w sensie poinformowania czyli przekazania wiedzy w postaci wysoce przyswajalnej a nie „papką”, którą kończąc czytać nie pamiętamy o co chodziło na samym początku (a może o nic nie chodziło).

Blogów specjalistycznych jest dużo, niektóre prowadzone przez pasjonatów są naprawdę na poziomie ekstremalnie wysokim, inne są dziecinne, prostackie i często wołające o pomstę do nieba albo chociaż przeciętnego edytora.

Jeden dziennikarz pisze o bankach, parabankach i funduszach inwestycyjnych, inny pisze tylko o forex, inny o walutach i tak dalej (zamiennie używam blogger i dziennikarz ponieważ blogger publikujący regularnie własne analizy jest dziennikarzem). Wspólnym mianownikiem na ogół są pieniądze, które sami chcą zarabiać w sposób stabilny i regularny.

Rzetelność dziennikarza kończy się tam gdzie zaczyna się interes jego pracodawcy

Weźmy na przykład rzekomo najbardziej popularnego polskiego blogera ekonomicznego, Macieja Samcika (http://samcik.blox.pl). Jest pracownikiem Gazety Wyborczej GW czyli rządzi tu firma Agora S.A. Nie wdając się w powiązania środowiska GW z tym co się działo w polskim biznesie i służbach 20 i 30 lat temu, można i tak śmiało mówić o wewnętrznej kolizji interesów. Gigant medialny Agora zarabia m.in. na reklamach (śmiało można powiedzieć, że to podstawowy dochód), reklamują się banki, parabanki, towarzystwa ubezpieczeniowe czy fundusze inwestycyjne. Ten kto się reklamuje to płaci, podpisuje się też stosowne kontrakty, poufne porozumienia.

Zgoła inna sytuację reprezentuje Michael Straus (http://faraon24.pl), ostry język i nazywanie oszustów internetowych po imieniu to zupełnie inny rodzaj dziennikarstwa, bardziej śledczy niż rozrywkowy. Szczególnie ciekawe są opisy jak trole (czyli anonimowi użytkownicy podszywający się pod prawdziwe osoby na forach i w komentarzach pod artykułami) śledzą każdy pojawiający się wpis w sieci w negatywnym świetle pokazujący jego pracodawcę (np. bank, parabank) by potem odpowiedzieć w taki sposób aby zbić argumenty osoby, która wyraziła negatywną opinię w oparciu o prawdziwe doświadczenia. Trolowanie jest przestępstwem (niekorzystne rozporządzenie majątkiem) ale w praktyce jest niemożliwy do usankcjonowania (nie wyobrażam sobie aby informatycy policyjni mogli sobie poradzić z milionem dorabiających licealistów i studentów). Tu nikt nagrody nie dostanie bo Ci co je przyznają mają zbyt wiele wspólnego z tymi, którzy są skrupulatnie prześwietlani a ich przekręty ujawniane.

Wyobraźcie sobie, że nasz blogger zaczyna opisywać lokaty bankowe i tłumaczy, że dla znakomitej większości osób otwieranie lokaty będzie oznaczać nie zarobek ale stratę (trzeba być naprawdę bogatym aby móc zarobić na lokacie ale wtedy to już niepotrzebne). Woli owe lokaty opisać w porównaniu do konkurencji gdzie będzie można użyć takich sformułowań jak „najlepsza” czy „bezkonkurencyjna” zamiast „oszustwo” lub „stracisz pieniądze”.

Uczciwe obchodzenie się z opisywanymi, w ramach pracy dziennikarskiej, podmiotami może doprowadzić do szybkiej straty pracy a to już jest wizja na tyle katastroficzna, że lepiej pisać do ludzi to na co reklamodawca pozwala bo przecież to jest chlebodawca. Za nierzetelnymi dziennikarzami zatrudnionymi na etacie stoi Kodeks Pracy, który zabrania działalności na szkodę swojego pracodawcy. Szkodą pracodawcy było by każde skrytykowanie kontrahenta i kółeczko się zamyka.

Ciekawe są wyniki konkursu „ekonomiczny blog roku 2014” (od money.pl) gdzie pierwsze miejsce zajmuje DNA Rynków (http://dnarynkow.com), drugie „jak oszczędzać pieniądze” (http://jakoszczedzacpieniadze.pl, artykuł sponsorowany kosztuje bagatela 12.000 zł), trzeci to już wspominany Maciej Samcik. Ciekawe wyniki ponieważ poziom zwycięzcy jest zbyt niski aby to był prawdziwy konkurs, nawet z samego powodu jaki daje ergonomia i wygląd bloga można wywnioskować, że nikt tam się specjalnie nie stara dla czytelnika, wrzucane są tylko teksty i reklamy).

Pamiętaj, że jeśli szukasz fachowej informacji o czymś a źródłem ma być blog to sprawdź inne wpisy tego samego autora i zobacz czy przypadkiem każdy wpis nie jest promocją jakiegoś produktu bo wtedy możesz mieć pewność, że to nie blog ale katalog reklamowy dobrze zakamuflowany a czasem może i nagradzany za swoją rzekomą jakość. Nawet jeśli autor jest znanym i cenionym dziennikarzem z nagrodami wcale nie musi to oznaczać, że jest rzetelny i prawdziwy w swoim przekazie.

5 wypowiedzi

  1. Pożyczkobiorca napisał(a):

    Zasada działania Pana Michael’a Straus’a jest prosta – reklamować firmy z którymi strona Faraon24.pl podpisała umowę partnerską, z czego otrzymuje prowizję od tych firm. Nie trzeba się domyślać, że reklamowane są firmy, które „dają prowizję” a firmy nie biorące udziału w systemie partnerskim (nie chcą płacić za polecenia) są ukazywane w złym świetlne co ma na celu odciągniecie klientów od tych firm – czasami dużo lepszych, tańszych, bardziej elastycznych co do spłaty pożyczki.

    źródło: faraon24.pl/opinie/224-uwaga-na-faraon24

  2. Michał napisał(a):

    Ale co w tym dziwnego, jeśli wchodzisz na portal internetowy musisz wiedzieć ze z czegoś się utrzymuje, rzetelnych informacji radził bym szukać w serwisach z opiniami lub na blogach

  3. Janusz z Dobrzynia napisał(a):

    Straus wymiata! Nagrał nawet ostatnio pożyczkowego mafiosę. Mafiosa namawiał od korzystania z konkretnej strony. Bardzo dobrze, że tacy ludzie robią to co robią. Samcik pisze czasem zbyt reklamowo, podpowiada konkretne produkty, a Straus jedzie po wszystkim równo.

  4. MarkoPollo napisał(a):

    Czytałem blog Faraon24 w czasie śledzenia poczynań tzw. „Hossa”. Sądzę, że mało ich tam obchodzą nagrody bo dostał rok temu nagrodę za blog roku w swojej branży i nigdzie się tym nie chwali. Inni wywalają ogromne foty na pierwszych stronach i piszą wszędzie, że mają nagrody, chwalą się itp. Podziwiam takie osoby, które robią coś bezinteresownie dla innych i są przy tym skromne w tym co robią. Samcik natomiast to gwiazda mediów, na ogół mówi ciekawie ale denerwuje mnie kiedy nie robi analizy tematu i wychodzi z niego niekompetencja. Odbiorców ma podejrzewam setki tysięcy i liczą na jego rady. Sam miałem parę kredytów i nawet jedną szybką pożyczkę pozabankową z tych darmowych i mam trochę doświadczenia i przejść z bankami i parabankami. Większość tego co Faraon i Samcik piszą jest bardzo pożyteczne no ale z drugiej strony jak Pan Straus chwali się bardziej ujawnianiem naciągaczy niż własnymi nagrodami to popularności Pana Samcika nie przebije.

  5. Rejka napisał(a):

    Komentarze z linkami i nieskładne gramatycznie zostały usunięte. Aktualnie pracuje na pewną analizą dla „DNA Rynków” i prawdopodobnie będzie z tego kolejna publikacja.

    P.S. Gratulacje dla administratora za kolejną udaną zbiórkę pieniędzy na utrzymanie Wolnych Mediów.

Dodaj komentarz