Chorujemy na… pamięć

Za Komuny w Polsce tej zamordystycznej i niedemokratycznej Komuny istniał bardzo piękny zwyczaj. Kwiecień nazywany był Miesiącem Pamięci Narodowej. I choć było wiele przegięć, bo między innymi w szkołach serwowano propagandę o wyższości bloku krajów socjalistycznych nad kapitalistycznym i w kwietniu obowiązkowo szkoły musiały iść na radziecki film o szlaku bojowym zwycięskiej Armii Czerwonej podczas II Wojny Światowej, to było też dużo pięknych zwyczajów. W szkołach robiono spotkania z kombatantami, wspominano piękną polską historię, wydawano książki o sławie i bohaterstwie Polaków. W szkołach urządzano uroczyste akademie, na których śpiewano i recytowano patriotyczne piosenki i wiersze. W sumie to była piękna tradycja. A dzisiaj co mamy w kwestii pamięci narodowej?

Joanna C – mieszkanka Lubina w Stanie Wojennym miała osiem lat. Podczas Wydarzeń Lubińskich w dniu 30 sierpnia 1982r przeżyła wielką traumę. Wyszła do sklepu po chleb podczas akcji ZOMO w mieście i nie dość, że sama otarła się o śmierć, to była naocznym świadkiem , jak ZOMO zastrzeliło pod domem w Rynku małżeństwo, które wyszło z psem na spacer. Była wtedy dzieckiem i pozornie zapomniała, ale niedawno pamięć zaczęła dawać o sobie znać. Nie mogła spać w nocy, miała koszmarne sny, była lękliwa, nie mogła nawiązywać relacji z ludżmi, trzęsły jej się ręce. Poszła po radę do psychiatry. Powiedziała , że widziała, jak w Lubinie 30 sierpnia 1982r ZOMO zabijało ludzi. Ile zabili? – Zapytał lekarz. 30 osób. – Odpowiedziała. Lekarz uznał, że konfabuluje, bo oficjalna wersja twierdzi, że Wydarzenia Lubińskie wydarzyły się 31 sierpnia 1982r i zginęły trzy osoby. Stwierdził u niej ostrą psychozę w schizofrenii paranoidalnej i wysłał do szpitala. W szpitalu Joanna C. trzymała się swojej wersji i dawano jej silne leki psychotropowe i leczono elektrowstrząsami. Poprawy nie było. Dopiero młody lekarz z Lubina stwierdził, że nie ma urojeń, że jej wspomnienia są zgodne z prawdą, stwierdził u niej Zespół Stresu Pourazowego i skierował do leczenia domowego. Dziś Joanna C. nie wypracowała sobie emerytury, bo z racji swojej choroby nie potrafiła się skupić na pracy i w żadnej pracy nie zagrzała miejsca dłużej niż na trzymiesięczny okres próbny. Rentę jej zabrano, kiedy zdiagnozowano, że nie ma schizofrenii.  Co naprawdę wydarzyło się w Lubinie>?

Tzw. Wydarzenia Lubińskie w sierpniu 1982r trwały w rzeczywistości trzy dni, najtragiczniejszy był dzień 30 sierpnia 1982r, w rocznicę podpisania Porozumienia w Szczecinie. W dniu 30 sierpnia 1982r nielegalna Solidarność zorganizowała w Lubinie wielką manifestację. Ludzie poszli pod Komitet Miejski PZPR, by na ręce sekretarza miejskiego wręczyć petycję z postulatami mieszkańców. Ktoś z tłumu rzucił pod Komitet butelkę z benzyną, która się zapaliła. To było hasło dla ZOMO. Zaczęło rozpędzać ludzi. Użyto ostrej amunicji i zastrzelono 30 osób. Ponieważ dużo ludzi próbowało uciekać z obławy kanałami, ZOMO do kanału wrzucało gaz. Łączna liczba ofiar w Lubinie w dniu 30 sierpnia 1982r wyniosła 96 osób. W mieście nie działały telefony, odcięto je od innych rejonów, a ZOMO otoczyło miasto kordonem. Mimo to w nocy jednemu bohaterowi udało się przedrzeć z miasta, dostać do Warszawy i zawiadomić władze centralne. Rano w Lubinie w dniu 31 sierpnia 1982r był gen. Wojciech Jaruzelski. To co wydarzyło się w tym dniu było prowokacją Służby Bezpieczeństwa skierowaną przeciwko Wojciechowi Jaruzelskiemu. Od godziny dwunastej w południe w rynku zaczęli się zbierać ludzie, by zaprotestować przeciwko temu, co działo się dzień wcześniej. O trzeciej po południu przyjechała rzekomo delegacja z Solidarności z ZG Lubin, jakaś pielęgniarka i jakiś działacz robotniczy, których nikt nie znał, i złożyli kwiaty pod pomnikiem w rynku. To było hasło dla otaczających ludzi ZOMOwców. Zaczęto tłum rozpędzać. Znowu użyto ostrej amunicji i zastrzelono trzy przypadkowe osoby. W dniu 1 września 1982r ludzie zbierali się w miejscach, w których zastrzelono ludzi. ZOMO ludzi rozpędzało, ale używało tylko pałek, gazu i armatek wodnych, bo odebrano im ostrą amunicję. Zbrodnia Lubińska nie została nigdy rozliczona. Zaraz po wydarzeniach w dowództwie SB zadecydowano, że… w dniu 30 sierpnia 1982r nic się nie wydarzyło. Te wydarzenia miano wymazać z pamięci ludzi, a zadecydowano, by z wydarzeń w dniu 31 sierpnia 1982r i zastrzelenia trzech osób zrobić  martyrologię narodową i wielki symbol. Pogrzeb tych trzech osób był wielką manifestacją. Ta symbolika trwa do dzisiaj, a ci których cokolwiek łączy z masakrą w dniu 30 sierpnia 1982r nabrali wody w usta. W 1993r zrobiono nawet wielkie przedstawienie przed Sądem Wojewódzkim we Wrocławiu, bo zrobiono proces trzem ZOMOwcom, którzy podobno ponoszą winę za strzelanie do ludzi w dniu 31 sierpnia 1982r. O tym co działo się dzień wcześniej nawet nie wspomniano, a ” rzekome dowody” to był stek niedomówień, zakłamań i przeinaczeń. Wyroki też były śmiesznie niskie. Choć sąd wyznaczył rozprawę w największej sali Sądu Wojewódzkiego we Wrocławiu z racji na ewentualną publiczność, zainteresowanie publiczności tą farsą było zerowe. Czy to znaczy, że zamysł SB się powiódł, ludzie zapomnieli?

Historia Joanny C, a może wielu Lubinian świadczy, że nie. Obecnie jesteśmy w obrębie bardzo pięknego dla naszej historii czasu. W sierpniu były rocznice : Powstania Warszawskiego, chwały polskiego oręża w Bitwie Warszawskiej i Porozumień Sierpniowych w Szczecinie i Gdańsku, a także masakry w Lubinie. Wrzesień to kontynuowanie rocznic narodowych. To Pierwszy Września – Rocznica Wojny Obronnej Polski i jednocześnie wybuchu II Wojny Światowej; to 17 września – rocznica agresji Związku Radzieckiego na Polskę. Te rocznice to piękne dni dla Polaków, to czas nostalgii, czas zadumy o naszej historii, czas wspominania o naszych czynach bohaterskich i naszych narodowych cierpieniach. Komuna nie jest dla mnie wzorem postępowania i daleka jestem od dawania jej za przykład, ale uważam, że tym razem wzorem Komuny powinniśmy zrobić Miesiąc Pamięci Narodowej. I w wolnej i demokratycznej Polsce takim miesiącem mógłby być sierpień albo wrzesień. Warto powspominać naszą historię, znależć czas na zadumę o naszej wielkości i o tym, co nas tak bardzo boli. Czy Komuna w kwestii Pamięci Narodowej miałaby być lepsza od wolnej i demokratycznej Polski, w której, teoretycznie, nie ma tabu na temat naszej historii?

Tymczasem Lubin o swojej tragedii pamięta, a władze miasta udają, że pamiętają. W zeszłym roku na obchodach rocznicy 31 sierpnia byli prezydent Andrzej Duda, premier Beata Szydło i… / sic!/ Antoni Macierewicz. W tym roku rocznicę 31 sierpnia w Lubinie bardzo hucznie obchodziła Solidarność. A Ludzie? Coraz więcej przychodzi mieszkańców na te oficjalne obchody. Być może wielu mieszkańców uważa , że rocznica 31 sierpnia to symbol Zbrodni Lubińskiej i wydarzeń we wszystkich dniach. Chorujemy na pamięć? Władzo zrób coś, by Polak był dumny z Polski przeszłej, terażniejszej i przyszłej i… był zdrowy psychicznie! By już nigdy nie chorował na pamięć… Ale pamiętał!!!

Dodaj komentarz