Czy istnieje w Polsce grupa przestępcza prokuratorów, sędziów i wysokich rangą urzędników państwowych kreujących życie społeczne w kraju?

Moje doświadczenia z wymiarem sprawiedliwości oraz wysoko postawionymi urzędami w Polsce zmusiły mnie do postawienia pytania: czy w kraju istnieje grupa przestępcza prokuratorów, sędziów i wysokich rangą urzędników państwowych w sposób przestępczy kształtujących życie społeczne? Sprawa głównie dotyczy wyżej wymienionych grup społecznych lecz myślę, że ma o wiele szerszy zasięg i tak naprawdę dotyczy prawie wszystkich, o ile nie wszystkich wpływowych instytucji oraz niejawnych układów panujących na szczytach tych instytucji, co też postaram się udowodnić.

 

Oto moja historia.

 

Na początku 2012 roku Prokuratura Okręgowa w Łodzi postawiła mi zarzut udziału w zorganizowanej grupie przestępczej. Pracowałem wtedy w Urzędzie Celnym w Łodzi a zarzuty dotyczyły przyjmowania korzyści majątkowych. W tej grupie przestępczej, jak twierdzi prokuratura, miało następować wymuszanie. Funkcjonariusze dokonujący odpraw celnych wymuszali korzyści majątkowe od przedsiębiorców i dzielili się z innymi funkcjonariuszami. Miał panować cały system od osób przyjmujących dokumenty po kierownika, który „stanął na czele grupy przestępczej” i również przyjmował korzyści majątkowe. W urzędzie panował system rotacyjny co oznaczało, że pełniłem tam różne funkcje od zwykłego funkcjonariusza dokonującego odpraw, przez przyjmowanie elektronicznych zgłoszeń, pomoc na ewidencji, aż po dyspozytora. W czasie, który obejmuje akt oskarżenia w urzędzie pełniłem funkcje dyspozytora i miałem otrzymywać korzyści od innych kolegów dokonujących odpraw celnych. Kierując się radą adwokata przez cały okres postępowania przygotowawczego, czyli przygotowania aktu oskarżenia przez prokuraturę nie kontaktowałem się z kolegami, z którymi pracowałem, by nie być posądzonym o zmawianie się co do linii obrony. Moja sytuacja osobista była w tym czasie trudna i skomplikowana, więc pozwoliło mi, to zająć się własnymi sprawami. Osobiście nie zamierzałem brać adwokata, jednak kolega, który już wcześniej interesował się sprawą zatrzymań innych kolegów z miejsca, w którym pracowałem, sugerował, że mogą być nieprawidłowości i niedozwolone naciski podczas przesłuchań i adwokat może być bardzo przydatny. Ponieważ sprawa dotyczyła okresu sprzed około dziesięciu lat wstecz, odpowiadanie na pytania śledczych według mnie nie miało sensu, gdyż odpowiedzi mogły by mieszać fakty z wyobrażeniami o tamtym okresie, a stąd łatwo łapać kogoś za słowo i manipulować dowodami.

 

Inną taktykę przyjęło dwóch innych kolegów pracujących ze mną w urzędzie, a również oskarżonych o to samo w związku z tą samą pełnioną w urzędzie funkcją. Zanim przeniesiono ich do pełnienia innych funkcji w innych komórkach, wcześniej również byli dyspozytorami. Im też adwokat doradził, aby w czasie postępowania przygotowawczego wyjaśnienie sprawy ograniczyli do minimum argumentując, że sprawa i tak trafi do sądu, a wszelkie nieprawidłowości śledztwa i postępowania przygotowawczego zostaną przez prokuraturę ,,podczyszczone” i zamiecione pod dywan. Uwagi adwokata wydały im się absurdalne, nie usłuchali i postanowili wziąć czynny udział w postępowaniu przygotowawczym i dokładnym wyjaśnieniu sprawy. Jak się później okazało adwokat miał rację, postępowanie Prokuratury Okręgowej w Łodzi miało za wszelką cenę doprowadzić do sporządzenia aktu oskarżenia.

 

Co do dowodów prokuratury to pomówienia trzech osób. Jedna z tych osób to człowiek interesowny, który – jak przypuszczam – dla swoich interesów pomówił innych. Wszystko wskazywało na to, że dogadał się z grupą śledczą, a pomówienia pomogły mu odsunąć inne zagrożenia w związku z grożącymi mu poważniejszymi zarzutami. Druga osoba została przymuszona do potwierdzenia zarzutów tej pierwszej osoby tzw. aresztem wydobywczym. Przyznanie się do powyższych zarzutów było warunkiem zwolnienia z aresztu. Osoba ta już wycofała się w innej sprawie z postawionych zarzutów. Trzecia osoba podatna na naciski czy prokuratury, czy środowiska mówi to, czego się od niej oczekuje. Ponieważ zaginęły dokumenty przesłuchań świadków, koledzy ci wystąpili o ponowne ich przesłuchanie. Przesłuchania kilkudziesięciu osób, w których uczestniczyli koledzy, nie potwierdziły korupcji w urzędzie, a były coraz bardziej niekorzystne dla śledczych. Zeznanie jednego ze świadków ujawniło w końcu kreowanie przez policję sytuacji korupcyjnych w placówkach celnych. Pomimo, że przesłuchiwany zeznał, że jest w stanie zidentyfikować jednego z policjantów (kolega ze szkoły) przesłuchujący ten istotny dla sprawy wątek zignorowali. Po tym przesłuchaniu dowody śledczych jeszcze bardziej zaczęły się „sypać”, bo również wcześniejsze przesłuchania nie potwierdzały stawianych zarzutów. Aby zapobiec dalszemu spadkowi wiarygodności dowodów, odstąpiono od przesłuchań pozostałych świadków i sprawę szybko skierowano do sądu (z pogwałceniem praw podejrzanych o czym napiszę później), zaś zagubione dowody przesłuchań cudownie odnalazły się w sądzie bez wcześniejszego okazania ich podejrzanym i dania im możliwości zapoznania się z aktami sprawy. Ta sytuacja pokazuje, że niezrozumiałym było postawienie zarzutów i skierowanie sprawy do sądu.

 

W związku z doręczeniem mi z sądu odpisu aktu oskarżenia w połowie grudnia 2012r. miałem możliwość złożenia wniosków dowodowych i pisemnej odpowiedzi na akt oskarżenia z czego skorzystałem. W odpowiedzi pismem z dnia 21.12.2012r. zarzuciłem prokuraturze rażące naruszenie zasady obiektywizmu, zaniechanie organu do dążenia dokładnego wyjaśnienia okoliczności sprawy oraz nienależyte wykonywanie zadań, naruszenie praworządności i interesu skarżącego. Opisałem swój punkt widzenia charakteryzując sylwetki osób mnie pomawiających oraz przedstawiłem parę dowodów. W niniejszej sprawie stworzono bowiem fałszywy obraz rzeczywistości i do niego „naciągnięto” protokoły zeznań. Jako przykład podałem, że kiedy na początku roku stawiłem się w prokuraturze, gdzie przedstawiono mi zarzuty, przedstawiłem również kwestię jednego z oskarżonych i jego przesłuchania. Kolega ten przyznał się dla „świętego spokoju” i dla wyjścia na wolność. Gdy go przesłuchiwano, po kilku miesiącach aresztu, na wszystkie zarzuty odpowiadał „tak, tak, tak, …”, w końcu -jak twierdzi- jeden ze śledczych poprosił go, by dodał coś od siebie (żeby uwiarygodnić przesłuchanie). Kolega ten jest osobą prostolinijną, konsekwentną, skoro przyznał się w prokuraturze, to przyznał się również przed sądem. Zupełnie inaczej, niż inny kolega, który wyparł się przed sądem tego co powiedział w prokuraturze po jego zatrzymaniu. Jak mniemam wcześniejsze przyznanie się do zarzutów miało go uwolnić od aresztu, niekoniecznie zaś było prawdziwe. Przesłuchująca mnie pani prokurator powiedziała wtedy, że takie postępowanie prokuratury, to byłoby przestępstwo (lub jakieś bliskoznaczne słowo) następnie moje stanowcze słowa zastąpiła przypuszczeniem osłabiając zarzut mało wiarygodnego przesłuchania, a zdanie, które mówiło o słowach śledczych, by „dodał coś od siebie” nie wpisała do protokołu przesłuchania. A zatem pani prokurator w moim przesłuchaniu zmieniła sens zdania, a inny argument nie umieściła w protokole. Wtedy nie upomniałem się o to, bo nie wiedziałem, czy może mieć to znaczenie dla sprawy, jak również dlatego, by (mówiąc kolokwialnie) „nie podskakiwać”, gdyż wiem, że w takich sprawach decydują nie tylko względy merytoryczne, ale również stosunek osobisty, emocjonalny. Uznałem to zeznanie, bo takie zeznanie nie szkodziło mi, choć było ono niezgodne ze słowami, które wypowiedziałem. Są to niby niuanse, ale mają znaczenie przy tworzeniu obrazu rzeczywistości. Napisałem też, że posiadam informacje o świadku, któremu próbowano wtrącić do protokołu słowa oskarżające jednego z kolegów i tym samym potwierdzić, że w urzędzie coś złego się działo. Kolegę tego ostatecznie nie oskarżono z braku dowodów. Uznałem, że moim zdaniem śledczy realizują chore ambicje swoje lub swoich przełożonych, przypominało mi to bowiem sytuację jaka panowała wtedy w komórce Urzędu Celnego, w której pracowałem. Stworzono w ministerstwie sztuczną statystykę zakładającą trzydziestoprocentową skuteczność, co oznaczało, że idąc na kontrolę do sklepów powinienem był w co trzecim sklepie wystawić mandat. Wszystkich kontrolowanych traktowano zatem jako przestępców, należało im tylko udowodnić winę. Jak powiedziała naczelnik urzędu celnego po rozmowie z kolegami z policji, sytuacja taka panuje od lat w policji, a my musimy się do tego również dostosować. Potraktowała to zatem jako normalność i naciskała na „robienie wyników”, czyli tworzenie mandatów na siłę, by zaspokoić statystyki.

 

Swoją odpowiedź na akt oskarżenia napisali również wspomniani koledzy. Ich zarzuty ze względu na udział w czynnościach postępowania przygotowawczego były już wyjątkowo poważne i drobiazgowo opisywały patologię postępowania przygotowawczego.

 

Pismo ich zawierało między innymi zarzuty: kreowania dowodów przez śledczych wspomniane wyżej, bezprawne sugerowanie bratu kluczowego świadka prokuratury (tego samego, który wszystkich oskarżał i którego podejrzewam o ułożenie się ze śledczymi) możliwości odmowy składania zeznań (a nie odpowiedzi na konkretne pytania), pomimo że przesłuchanie miało dotyczyć domniemanej korupcji podejrzanych, a nie brata świadka nb. skazanego prawomocnym wyrokiem. Nakłanianie do odmowy składania zeznań przez świadka sugeruje, że śledczy mają coś do ukrycia. Koledzy podali jeszcze inne nieprawidłowości w tym manipulowanie zeznaniami poprzez pomijanie fragmentów zeznań świadków w protokołach, np. istotne dla sprawy wypowiedzi innego ze świadków na temat tego samego głównego świadka oskarżającego, które nie zostały zamieszczone w protokole. Ostatnią ważną kwestią jest próba procedowania nad sprawą, mimo iż inne zarzuty pogwałcenia praw podejrzanych na etapie postępowania przygotowawczego przez prokuraturę powinny być powodem zwrotu sprawy do prokuratury.

 

Chodzi tu mianowicie o to że:

 

-nie zweryfikowano obrony wnioskodawców;

 

-przedstawiono wadliwe postanowienia o przedstawieniu zarzutów przypisujące oskarżonym zarzuty, których nie mogli popełnić (w tym wypadku chodzi o to, że przedstawiono oskarżonym zarzuty w czasie, gdy dokonywali innych czynności służbowych);

 

-pomimo formalnego wniosku, nie zaznajomiono oskarżonych z całością materiału zgromadzonego w postępowaniu przygotowawczym.

 

Każda z osobna z ww. przyczyn – zgodnie z bogatym orzecznictwem – powinna skutkować zwrotem sprawy do prokuratury w celu usunięcia istotnych braków postępowania przygotowawczego.

 

Mimo tych zarzutów pod adresem aktu oskarżenia sąd postanowieniem uznał, że żaden z wniosków nie zasługiwał na uwzględnienie a pisma to jedynie „polemika” z decyzjami procesowymi prokuratury.

 

W odpowiedzi na postanowienie sądu napisałem w styczniu 2013r. skargę, w której oprócz własnego stanowiska omówiłem argumenty kolegów oraz wniosłem o wyłączenie sędziego. Wymieniłem pięć poważnych wcześniej wymienionych zarzutów pozaprawnego postępowania śledczych: sprawa świadka wskazującego kreowanie dowodów przez śledczych, pomijanie w protokołach istotnych dla sprawy wypowiedzi świadków, przypadek świadka, któremu próbowano przypisać w protokole z przesłuchania słowa oskarżające jednego z kolegów, sugerowanie świadkowi odmowy składania zeznań w sytuacji gdy k.k. przewiduje jedynie możliwość odmówienia odpowiedzi na konkretne pytania. Stwierdziłem, że dziwne jest, że tak poważne zarzuty łamania prawa nie rażą prokuratora, jak również obojętne są dla sędziego. Stwierdziłem również, że nie uznam żadnych dowodów w sprawie, dopóki jakaś niezależna instytucja nie wyjaśni w sposób bezstronny i transparentny zarzutów jakie padły na łamanie prawa przez śledczych. Jak bowiem można operować na dowodach, o których wiadomo, że są zmanipulowane, a szczególnie, gdy jedynymi dowodami w oskarżeniu są zmanipulowane pomówienia. Również koledzy odpowiedzieli na swoje postanowienie sądu składając wniosek o reasumpcję. Kolejne wnioski również nie zostały uwzględnione mimo tak rażącego łamania prawa.

 

 

Od tej pory sam kontynuowałem walkę o uczciwy proces pisząc pisma i wykorzystując przy tym dowody kolegów, a z czasem zaczęły pojawiać się coraz to nowe dowody również z innego źródła wskazujące na sztuczne tworzenie afery przez śledczych. Kolejne moje pismo z 11.04.2013r. zatytułowałem Skarga oraz zawiadomienie o popełnieniu przestępstwa, ponieważ formułowałem w nim również oskarżenia o łamanie przez wymiar sprawiedliwości konkretnych przepisów Kodeksu Karnego. Pismo zawierało informacje o tym, że w innej sprawie toczącej się w Sądzie Okręgowym w Łodzi, w której świadkami obciążającymi są te same osoby co w przedmiotowej sprawie, miała miejsce następująca sytuacja: większość oskarżonych wycofało swoje zeznania twierdząc, iż zostali oni przymuszeni do przyznania się aresztem śledczym, jeśli nie zeznają zgodnie z życzeniem prokuratora. Również większość świadków potwierdziła, że zostali przymuszeni do zeznań zgodnych ze sposobem myślenia prokuratora. W mojej sprawie jest trzech świadków oskarżających przeciwko dziesiątkom (ponad 70 osób) zeznań osób nie potwierdzających oskarżeń. Z tych trzech osób wszystkie, to osoby przesłuchiwane przez tego samego prokuratora. A zatem mamy do czynienia z powtarzającym się procederem łamania prawa włącznie z ograniczeniem wolności celem osiągnięcia korzyści procesowych przez śledczych. Ta sytuacja jasno pokazuje, iż oskarżenie prokuratury sformułowane jest na podejrzanych dowodach (w dodatku podpieranych fałszowanymi zeznaniami), a trzy główne i zarazem jedyne dowody uzyskane w wyniku przestępstwa- wymuszaniem i zastraszaniem. W związku z dotychczasowymi informacjami wniosłem zawiadomienie o popełnieniu przestępstwa przez prokuratorów Prokuratury Okręgowej w Łodzi: tworzenia fałszywych dowodów oraz innych podstępnych zabiegów kierując przeciwko oskarżonym ściganie o przestępstwo; użycia przemocy lub groźby bezprawnej w celu wywarcia wpływu na oskarżonego; stosowanie przemocy, groźby bezprawnej w celu uzyskania określonych zeznań, wyjaśnień, informacji lub oświadczenia przez funkcjonariusza publicznego tj. w związku z art. 235, art. 245 i art. 246 k.k. Wniosłem również skargę na Prokuraturę Okręgową w Łodzi w związku z brakiem nadzoru nad prokuratorami i dopuszczaniem do tych przestępstw. Obecnie w sądach toczą się już co najmniej trzy sprawy, gdzie głównymi dowodami są zeznania trzech wyżej wymienionych osób. Powróciłem również do wcześniejszych zarzutów formułowanych przez kolegów, których nie było w mojej poprzedniej skardze procedowania nad sprawą, która i tak zostanie uchylona w sądzie apelacyjnym. Przytoczyłem również opinie środowiska adwokackiego, że w Sądzie Okręgowym w Łodzi jest tylko jeden samodzielny sędzia, który w przypadku przesłanek wynikających z k.k. uzasadniających zwrot aktu oskarżenia wychodzi poza układ prokuratorsko – sędziowski i akt oskarżenia zwraca. Inni sędziowie przyjmują wszystkie sprawy kierowane przez prokuraturę i nawet w uzasadnionych przypadkach nie zwracają ich do prokuratury, co by w tej sprawie wszystko wyjaśniało. Takie postępowanie musi rodzić patologiczne konsekwencje i wpisuje się w scenariusz tolerancji sędziów Sądu Okręgowego na łamanie prawa przez prokuratorów. Poruszyłem temat potwierdzania nieprawdy w dokumentach, tj. opisywania stanu faktycznego inaczej, niż to wynika z dowodów w wyniku czego tworzy się fałszywy obraz rzeczywistości i konsekwentnie podejmuje fałszywe decyzje. Była to reakcja na postanowienia Sądu, które wraz z wykazem nieprawdziwych stwierdzeń zawarłem w załączniku do pisma. Stwierdziłem, że powyższa sytuacja rodzi konsekwencje procedowania nad sprawami przez wiele lat wiedząc, że sprawa zostanie uchylona w wyższej instancji. Nie byłoby tych spraw, gdyby sędziowie przestrzegali prawa i napiętnowali działania prokuratorów, a nie tworzyli parasol ochronny dla ich działań. W związku z powyższym wniosłem zawiadomienie o popełnieniu przestępstwa przez sędziów Sądu Okręgowego w Łodzi w związku ze składaniem zeznania mającego służyć za dowód zeznającego nieprawdę lub zatajającego prawdę; w związku z tworzeniem fałszywych dowodów oraz innych podstępnych zabiegów kierując przeciwko określonej osobie ściganie o przestępstwo; w związku z niedopełnieniem swoich obowiązków i działaniem na szkodę oskarżonych, tj. w związku z art. 231, art. 233 oraz art. 235 k.k. oraz zawiadomienie o popełnieniu przestępstwa przez sędziego w związku z niepowiadomieniem prokuratury o uzasadnionym podejrzeniu popełnienia przestępstwa wymuszania przemocą zeznań (art.246 k.k.) przez prokuratora Prokuratury Okręgowej w Łodzi tj. w związku z art. 303, art. 304 k.p.k. oraz art. 231 k.k. Wniosłem również skargę na Sąd Okręgowy w Łodzi w związku z brakiem nadzoru nad działaniami sędziów i dopuszczaniem do przestępstw. Informowałem, że jeśli w dalszym toku postępowania łamanie prawa nie ustąpi będę informował o popełnianiu kolejnych przestępstw i żądał interwencji.

 

W kolejnej skardze oraz zawiadomieniu o popełnieniu przestępstwa z 05.05.2013r. odniosłem się do odpowiedzi prokuratora Prokuratury Okręgowej w Łodzi na moją pierwszą skargę ze stycznia 2013r. nazywając ją po imieniu kłamstwem i manipulacją. Prokurator zaprzeczył twierdzeniu świadka o możliwości kreowania przez policję sytuacji korupcyjnych w placówkach celnych powołując się na jedno spotkanie świadka, natomiast ukrył fakt innego utajnionego spotkania. Odstąpił od zweryfikowania twierdzenia świadka tj. ustalenia tożsamości osoby, o której mówił świadek i przesłuchania tej osoby. Co do sprawy błędnego pouczenia stwierdził, że w sprawie świadek jest również podejrzanym (!), co nie jest prawdą. Prokurator nie podjął się zweryfikowania żadnego z dowodów, bądź to pomijał, bądź to zasłaniał się lakonicznością informacji, bądź polemizował z dowodami. W związku z powyższym wniosłem zawiadomienie o popełnieniu przestępstwa przez prokuratora w związku z tworzeniem fałszywych dowodów oraz innych podstępnych zabiegów kierując przeciwko oskarżonym ściganie o przestępstwo, w związku z utrudnianiem lub udaremnianiem postępowania karnego, pomagając sprawcy przestępstwa uniknąć odpowiedzialności karnej tj. w związku z art. 235 oraz art. 239 k.k.

 

Jako kolejny dowód przytoczyłem działania funkcjonariuszki CBŚ. Osoba ta ingerowała w przesłuchania świadków, mimo że sama ich nie przesłuchiwała – skończyło się to awanturą z biorącymi udział w przesłuchaniach podejrzanymi – od tamtego czasu tylko się przysłuchiwała i czasami pod nosem coś ,,chrumkała”, ale w protokołach nie występuje. Pani ta przesłuchiwała tylko jednego świadka i, mimo iż osoba ta bardzo dużo mówiła o kluczowym świadku w protokole nic na ten temat nie ma (przykład tego co powiedziała był w skardze powyżej). W związku z tym wniosłem zawiadomienie o popełnieniu przestępstwa przez Prokuraturę Okręgową w Łodzi razem z Centralnym Biurem Śledczym w związku z udziałem w zorganizowanej grupie przestępczej dokonującej przestępstw – tworzenia fałszywych dowodów oraz innych podstępnych zabiegów, kierując przeciwko oskarżonym ściganie o przestępstwo, użycia przemocy lub groźby bezprawnej w celu wywarcia wpływu na oskarżonego, stosowanie przemocy, groźby bezprawnej w celu uzyskania określonych zeznań, wyjaśnień, informacji lub oświadczenia przez funkcjonariusza publicznego – celem osiągnięcia korzyści procesowych tj. w związku z art. 258 k.k. W piśmie tym opisałem wyłaniający się patologiczny obraz tworzenia aktu oskarżenia. Wszystkie dowody wskazują na to, że śledczy od początku wydali wyrok na podejrzanych. Zaczęło się od przymuszania podejrzanych do przyznania się strasząc ich aresztem wydobywczym oraz przymuszania świadków do zeznań zgodnych ze sposobem myślenia prokuratora, które zaowocowało trzema osobami pomawiającymi. Jedna z tych osób już wycofała się w innej sprawie z postawionych zarzutów, wcześniej spędziła dwa miesiące w areszcie wydobywczym. Następnie dalej próbowano „na siłę” nadać sprawie charakter korupcyjny poprzez manipulacje dowodami oraz naciskami na ludzi. Czymś normalnym było dla śledczych sugerowanie odpowiedzi przesłuchiwanym. W pomówieniach jest wiele niepotwierdzonych wątków, a działania te miały je jakkolwiek uwiarygodnić. Dobrym przykładem jest tu przypadek wspomnianej wyżej pani z CBŚ w Łodzi. Po przesłuchaniu świadka mówiącego o tworzeniu sytuacji korupcyjnych przez policję dowody jeszcze bardziej zaczęły się śledczym „sypać”, bo również wcześniejsze przesłuchania kilkudziesięciu świadków nie potwierdzały korupcji w urzędzie a były coraz bardziej dla nich niekorzystne. Aby zapobiec dalszemu spadkowi wiarygodności dowodów odstąpiono od przesłuchań pozostałych świadków i sprawę szybko skierowano do sądu (z pogwałceniem praw podejrzanych wymienionych w skardze z kwietnia 2013r.). Również przypadki zagubienia dowodów przesłuchań, a potem cudownego ich odnalezienia w sądzie bez wcześniejszego okazania ich podejrzanym, to wszystko są dowody manipulacji śledczych.

 

Postawiłem też zarzut, że sądy nie są uczulone na łamanie przepisów karnych przez prokuraturę i nie razi ich to albo nie chcą sobie wchodzić w drogę, o ile nie współpracują z sobą nieformalnie. Sąd Okręgowy w Łodzi bezkrytycznie przyjmuje wszystkie sprawy prokuratury i odrzuca wszystko co niezgodne jest z wolą prokuratury oraz co podważa zarzuty prokuratury. W ten sposób Prokuratura Okręgowa w Łodzi tworzy fikcyjne afery a Sąd Okręgowy w Łodzi uwiarygadnia fałszywe zarzuty skazując oskarżonych na wieloletnie sprawy sądowe w oparciu o sfałszowane dowody. Stwierdziłem również, że cały materiał dowodowy w sprawie oparty jest na pomówieniach. Każda ingerencja w zeznania (pomówienia) może radykalnie zmienić znaczenie zeznań, dlatego śledczy powinni wykazywać się wyjątkową uczciwością i przejrzystością. Niestety wszystkie dowody wskazują na bezpardonową ingerencję śledczych w dowody celem osiągnięcia korzyści procesowych.

 

Obie skargi oraz zawiadomienia o popełnieniu przestępstwa skierowałem bezpośrednio do poniższych instytucji: Sejmowa Komisja Sprawiedliwości, Minister Sprawiedliwości, Prokurator Generalny, Krajowa Rada Sądownictwa, Rzecznik Praw Obywatelskich, zaś pierwszą skargę skierowałem do Prezesa Sądu Okręgowego oraz do wiadomości wymienionych wyżej instytucji.

 

A oto jak wyglądały odpowiedzi:

 

– Sejmowa Komisja Sprawiedliwości – odpowiedzi nie było, za to pismem z dnia 14.10.2013r. Prokuratura Generalna poinformowała mnie o otrzymaniu pisma z maja 2013r. z Sejmowej Komisji Sprawiedliwości i przekazaniu jej dalej do rozpatrzenia,

 

– Krajowa Rada Sądownictwa odpowiedziała dopiero na trzecie pismo – odpowiedź z dnia 28 i 29.05.2013r. – informacja o przekazaniu sprawy do Prezesa Sądu Okręgowego w Łodzi, Prokuratora Apelacyjnego w Łodzi,

 

– Rzecznik Praw Obywatelskich – odpowiedź z dnia 10.07.2013r. dopiero na trzecie pismo – poinformował, że nie ingeruje w toczące się postępowanie sądowe,

 

– Minister Sprawiedliwości – na pierwsze pismo odpowiedział, że nie ingeruje w działalność orzeczniczą sądu, zaś na drugą i trzecią skargę łącznie odpowiedział, że nie powiadamia prokuratury, bo nie widzi przestępstwa (?!),

 

– Prokuratura Generalna przekazywała sprawy dalej do Prokuratury Apelacyjnej, a ta do Prokuratury Okręgowej,

 

– instytucje, do których ostatecznie trafiały sprawy i, które je de facto rozpoznawały, to oskarżane przeze mnie Prokuratura Okręgowa w Łodzi oraz Sąd Okręgowy w Łodzi, które oczywiście nie podzielały żadnego z moich zarzutów. Uznały, że wszystko było w porządku, a podniesione w skargach zarzuty zostaną rozpoznane podczas rozpraw. Ocena wartości przeprowadzonych dowodów rozpatrzona zostanie przez niezawisły sąd, zaś wszelkie zarzuty postępowania sądowego można podnieść w środkach odwoławczych. Zastosowano nawet szantaż – sędzia Sądu Okręgowego straszył mnie art. 238 k.k., czyli fałszywym zawiadomieniem o przestępstwie sugerując, by zważać na sposób i formę w jakiej to czynię.

 

 

W końcu po trzecim moim piśmie Prokuratura Rejonowa w Zduńskiej Woli na wniosek Prokuratury Apelacyjnej w Łodzi w czerwcu 2013r. wszczęła postępowanie w sprawie zarzutów zawartych w moich pismach. Jednak nie badając dowodów sprawę szybko zakończono. Prokuratura nie przesłuchując świadków stwierdziła, że żadnego czynu przestępczego nie popełniono. Zadowolono się jedynie opinią funkcjonariuszki CBŚ, której zarzucałem ingerencję w dowody, a która zasłoniła się niepamięcią. Całe postępowanie sprowadzono do polemiki z faktami w wygodny dla siebie sposób unikając odpowiedzi i cytując niestosowne do sytuacji interpretacje. Prokurator przepisała kontrowersyjne opinie z wcześniejszych udzielonych mi odpowiedzi i im dała wiarę. Nie przeprowadzając dowodów (nie przesłuchano żadnego świadka) postępowanie prokuratury okazało się tylko fikcją. Zresztą znany jest pani prokurator fakt, że jedna z osób złożyła pozew przeciw prokuraturze w związku z jej działaniami wymuszania zeznań, jednak aparat prokuratorsko – sędziowski umorzył sprawę, a osobę tę zastraszono. I znów dano wiarę jednej stronie prokuratorsko – sędziowskiej a dowody drugiej strony zignorowano.

 

 

Kolejne pismo Zawiadomienie o popełnieniu przestępstwa napisałem 17.07.2013r., po tym jak Prokuratura Rejonowa w Zduńskiej Woli odmówiła wszczęcia śledztwa.

 

Złożyłem w nim zawiadomienie o popełnieniu przestępstwa w związku z dowodami na istnienie zorganizowanej grupy przestępczej prokuratorów, sędziów oraz wysoko postawionych urzędników państwowych kreujących swoje kariery w oparciu o tworzenie fałszywych dowodów, kreowanie fałszywych przestępców i bezprawną obronę swojego stanowiska wbrew dowodom (czyli celem osiągnięcia korzyści zawodowych grupy). Opisałem w nim dotychczasową sytuację i brak reakcji instytucji na tak poważne łamanie prawa przez wymiar sprawiedliwości. Pismo skierowałem do Sejmowej Komisji Sprawiedliwości, Prokuratury Generalnej oraz Krajowej Rady Sądownictwa. Odpuściłem tym razem powiadomienie Ministra Sprawiedliwości, ponieważ ma problemy z rozróżnieniem przestępstwa od właściwego uczynku oraz Rzecznika Praw Obywatelskich z tego samego powodu, zresztą pierwszą i jedyną odpowiedź od niego otrzymałem już po napisaniu tego pisma. Oddzielnym pismem przesłałem Zawiadomienie do Agencji Bezpieczeństwa Wewnętrznego, gdyż jako jedyna z trzech mi znanych instytucji specjalnych (były jeszcze CBŚ i CBA) miała w zakresie obowiązków ściganie tych przestępstw. Reakcja ABW była taka, że przekazała sprawę do Prokuratury Generalnej, a ta jak też i swój egzemplarz przesłała do Prokuratury Apelacyjnej, która to sprawę przesłała do tej samej Prokuratury Rejonowej w Zduńskiej Woli. Z kolei Krajowa Rada Sądownictwa przekazała sprawę do Sądu Apelacyjnego. W odpowiedzi Prokuratura Rejonowa w Zduńskiej Woli wezwała mnie do sprecyzowania: czy moje pismo to zażalenie na postanowienie o odmowie wszczęcia śledztwa, czy wniosek o podjęcie postępowania, w którym odmówiono wszczęcia. Wystąpiłem o to, by moje pismo potraktowano jako zażalenie na postanowienie o odmowie wszczęcia śledztwa. Wtedy Prokuratura w Zduńskiej Woli zarządziła o odmowie przyjęcia zażalenia jako wniesionego po terminie, gdyż od czasu wydania jej postanowienia do czasu rozesłania Zawiadomienia upłynął termin zażalenia. W odpowiedzi napisałem Zażalenie do Sądu Rejonowego na to zarządzenie pisząc, że sprawa została przekazana do Prokuratury Rejonowej w Zduńskiej Woli, tej samej której zarzuciłem udział w zmowie milczenia (?!). Aby nie pozwolić na powstrzymanie wyjaśnienia sprawy zgodziłem się na to, by sprawę próbować wyjaśnić w trybie zażalenia. Odpowiedź Prokuratury Rejonowej w Zduńskiej Woli oceniam jako mataczenie mające na celu powstrzymanie wyjaśnienia postawionych przeze mnie zarzutów. Najpierw udaje się, że daje się mi możliwość wpływania na wyjaśnienie sprawy, a następnie swoim mataczeniem odbiera się tę możliwość. Zawiadomienie o popełnieniu przestępstwa z 17.07.2013r. nie jest zażaleniem i nie w takim trybie powinno być rozpatrywane, ponieważ jest nowym zawiadomieniem o popełnieniu przestępstwa, a swoimi zarzutami obejmuje również prokuratora Prokuratury Rejonowej w Zduńskiej Woli. Skoro, jednak Prokuratura Apelacyjna zdecydowała się przekazać sprawę do Prokuratury Rejonowej, której zarzucam udział w zmowie milczenia, a ta z kolei dała mi możliwość (a dokładniej narzuciła mi) potraktować sprawę jako zażalenie to gotów byłem to zaakceptować, aby dalej móc kontynuować wyjaśnianie sprawy. Jednak postępowanie Prokuratury Rejonowej okazało się zwykłym fortelem, by powstrzymać wyjaśnianie postawionych przeze mnie zarzutów co potwierdza stawiane również jej zarzuty. Instytucje, które otrzymały Zawiadomienie o popełnieniu przestępstwa z 17.07.2013r. i doprowadziły do przekazania sprawy do instytucji, której zarzucam udział w zmowie milczenia, podważyły tym faktem swoją wiarygodność. Poprzez takie postępowanie stworzono warunki Prokuraturze Rejonowej w Zduńskiej Woli do manipulacji procesowych. Można zatem z ogromnym prawdopodobieństwem powiedzieć, że zarówno ABW jak i Prokuratura Generalna, i Prokuratura Apelacyjna biorą udział w wyciszaniu sprawy przestępstw wymiaru sprawiedliwości. Postępowanie tych instytucji wpisuje się w scenariusz zakreślony w Zawiadomieniu o popełnieniu przestępstwa z 17.07.2013r. W wypadku tych ostatnich instytucji udział w postępowaniu mającym wyciszyć sprawę ma charakter bierny i polega na obniżaniu rangi zarzutów, i przekazywanie spraw do niższych instancji. Przekazanie sprawy przestępstw sędziów Sądu Okręgowego, prokuratorów Prokuratury Okręgowej oraz wysokich rangą urzędników do sądu rejonowego to ewidentna próba zdyskredytowania zarzutów.

 

Pismo moje zostało skierowane do Sądu Rejonowego dla Łodzi Śródmieścia, który to sąd 13.11.2013r. utrzymał w mocy zaskarżone postanowienie.

 

 

Oddzielny wątek sprawy to reakcja innych instytucji.

 

W połowie maja 2013r. drogą mailową poprosiłem o pomoc w sprawie Afery Prawa –NIEZALEŻNE CZASOPISMO INTERNETOWE DOKUMENTUJĄCE BEZPRAWIE SĄDOWE. Maila ponowiłem jeszcze raz w maju i na początku czerwca. Dopiero po trzecim mailu otrzymałem niepodpisaną odpowiedź, którą cytuję „przypominam sobie, że już przynajmniej raz zapoznawałem się z tymi dokumentami. Sprawa jest bardzo skomplikowana, pracochłonna i czasochłonna. Możemy się ją niechętnie zająć, ale jak Pan wpłaci przynajmniej 1000 zł – musimy porady i postępowanie skonsultować z adwokatami, a oni nic za darmo nie robią…

 

Powodzenia”. O ile argument pieniężny rozumiem, to słowa „niechętnie zająć” instytucji zajmującej się aferami prawa już nie.

 

Na początku czerwca wysłałem drogą mailową do posłów na Sejm RP a w szczególności członków Sejmowej Komisji Sprawiedliwości pismo z datą 06.06.2013r. zatytułowane Prośba o interwencję. Informowałem w niej o postawieniu przez Prokuraturę Okręgową w Łodzi oskarżenia w oparciu o dowody co do których wiadomo, że zostały sfałszowane w postępowaniu przygotowawczym (oraz o inne poważne zarzuty łamania prawa), zaciętą obronę stanowiska prokuratury przez Sąd Okręgowy w Łodzi z pominięciem dowodów fałszowania oraz brakiem reakcji bądź brakiem satysfakcjonującej reakcji nadrzędnych instytucji (w tym Sejmowej Komisji Sprawiedliwości) wskazujących na próbę narzucenia stanowiska sądu, czyli procedowania nad sfałszowanymi dowodami. Kilku posłów z PiSu oraz Ruchu Palikota z innych regionów odpowiedziało, by kierować się do posłów z regionu, zaś ci z regionu pismo pozostawili bez odpowiedzi. Jako jedyny pozytywnie na interwencje poselską zareagował poseł PSL Mieczysław M. Łuczak. Kontakt z jego Biurem Poselskim pozwolił mi na zebranie kilku kolejnych dowodów w postaci odpowiedzi Prokuratury Apelacyjnej, Sądu Okręgowego i Sądu Apelacyjnego na wniesione przez niego moje pisma. Również te pisma były podobne do poprzednich i powtarzały to samo, że sprawa dotyczy dziedziny w której sędziowie są niezawiśli i można podnosić je w środkach odwoławczych, czy ocena wartości przeprowadzonych dowodów dokonana zostanie przez niezawisły sąd. Do posłów wysłałem również pismo z 01.09.2013r. informujące o istnieniu grupy przestępczej prokuratorów, sędziów, wysokich rangą urzędników. Również w tym przypadku reakcje podjęło to samo biuro poselskie, a odpowiedzi instytucji były podobne.

 

 

 

W czasie, gdy prowadziłem korespondencję z wymiarem sprawiedliwości doszło do rozpoczęcia rozprawy i przesłuchania pierwszych świadków. Już na pierwszych rozprawach doszło do nieprawidłowości polegających na tym, że sędzia przewodniczący odebrał mi prawo do złożenia wyjaśnień i przedstawienia publicznie dowodów w sprawie. Dowody te, to zarzuty, które podnosiłem w przedstawionych wcześniej pismach, a przecież wszystko miało być wyjaśnione podczas rozprawy. Podczas rozprawy wszyscy oprócz mnie mieli możliwość złożenia wyjaśnień. Sędzia bez powodu i uzasadnienia odrzucił możliwość przeczytania pisma i przedstawienia mojego stanowiska w sprawie do publicznej wiadomości. Realizując taki scenariusz sędzia świadomie ukrył jedne dowody, aby stworzyć na rozprawie nieprawdziwy obraz rzeczywistości. Takie postępowanie narusza przepisy: wyjaśnienie wszystkich istotnych okoliczności sprawy (art. 366 k.p.k.), umożliwienie stronom wypowiedzenie się co do każdej kwestii podlegającej rozstrzygnięciu (art. 367 k.p.k.) oraz swobodne wypowiedzenie się osoby przesłuchiwanej (art. 370 k.p.k.), a zatem jest niezgodne z zasadami państwa prawa i konstytucyjną zasadą legalizmu. Nie przeczytane wyjaśnienia złożyłem jako dowód w sprawie do akt. Potraktowanie pisma w ten sposób powoduje, że pozostanie ono w aktach niezauważone jako bezwartościowe, a dowody w nim zawarte ukryte przed opinią publiczną. Zarzuty te oraz wniosek o wyłączenie sędziego złożyłem w piśmie z dnia 22.09.2013r. do Prezesa Sądu Okręgowego. Dodatkowo postępowanie sędziego doprowadziło do sytuacji, że podczas rozprawy głównej doszło do odczytania dwóm oskarżonym zarzutów, których nie popełnili. Sprawa dotyczy dowodów przedstawionych w piśmie z kwietnia 2013r. Sędzia przewodniczący dopuścił do tej sytuacji swoją autorytarną postawą mając pełną świadomość tej sytuacji. Można było tego uniknąć, gdyby zwrócić akt oskarżenia do prokuratury zgodnie z wyżej wymienionym pismem celem sprostowania wadliwego aktu oskarżenia. Również te zarzuty umieściłem we wniosku. Sąd jednak uznał, że skarga jest niezasadna, ponieważ skargi w zakresie działalności sądów w dziedzinie, w której sędziowie są niezawiśli nie podlegają rozpatrzeniu, rozpoznanie może nastąpić w trybie apelacyjnym. We wniosku tego nie umieściłem, ale jest według mnie jawną manipulacją sędziego odczytanie jako dowodu zeznań jednego z oskarżonych, który przyznał się do winy po paru miesiącach aresztu lecz je potem wycofał. Czy to mają być te wiarygodne dowody w sprawie podlegające weryfikacji, a przecież wszystkie dowody w sprawie to pomówienia? Nie ma żadnych nagrań z kamer, podsłuchów, znaczonych pieniędzy, żadnych innych dokumentów tzn. żadnego twardego dowodu tylko wymuszenia prokuratorskie.

 

Kolejna ważna rzecz to przesłuchanie dwóch ważnych świadków. Jeden to wspomniany wcześniej kluczowy świadek, drugi to osoba, której wcześniej nie wymieniłem, były kierownik komórki celnej. Nie wymieniłem go wcześniej, ponieważ w zeznaniach nie twierdził bym mu coś dawał lub czymś się dzielił. Wprawdzie w trakcie przesłuchań stwierdził, że chyba dawałem mu z dwa razy po 50 zł, ale nie jest pewien. Nie jest to jednak najistotniejsza sprawa, ponieważ jest inna ważniejsza kwestia. Śledczy formułując akt oskarżenia stwierdzili, że w urzędzie istniały grupy przestępcze nazywane przez podejrzanych „spółdzielniami” lub „układem” i przytoczyli m. in. zeznania kierownika, że w oddziałach którymi kierował stworzyli swego rodzaju „spółdzielnie” a on jako kierownik stał na czele tej piramidy (strona 545 – Aktu Oskarżenia). Podobnie mówił według zeznań główny świadek, że w dwóch oddziałach były swego rodzaju „spółdzielnie” (strona 545 – Aktu Oskarżenia). Wprawdzie w trakcie rozprawy świadkowie ci potwierdzili swoje zeznania, lecz, gdy doszło do przesłuchań, to kierownik stwierdził, że nie był żadnym kierownikiem grupy, jeśli ktoś mu dał pieniądze to brał, ale nikogo do tego nie przymuszał. Z kolei główny świadek po moim spięciu z sędzią przewodniczącym w związku z moimi pytaniami obruszył się, że nigdy nie mówił, że istniała „spółdzielnia”, panowały luźne układy (czy jakoś tak). Szkoda tylko, że ta wypowiedź była niezauważona, ponieważ zaprzecza ona temu, co mówi akt oskarżenia, tak jak i poprzednia wypowiedź. Co do kierownika, to sytuacja jaką on przedstawia o wiele bardziej pasuje do jego osoby. Był on osobą uprzejmą i ogólnie życzliwą, jeśli ktoś zwrócił się do niego o pomoc i mieściło się to w granicach prawa, to taką pomoc otrzymywał. Jak podejrzewałem liczył na rewanż, choć wymuszeń z jego strony nie znam. W trakcie przesłuchań też rozróżniał pojęcia łapówka od podziękowania (czy jakieś bliskoznaczne słowo) i do tego drugiego się przyznawał. Być może miał jeszcze inne drugie życie ale tego nie wiem. Dobrym przykładem takiej „przestępczej” działalności kierownika odnotowanej przez śledczych jest przyjęcie „łapówki” w postaci … czterdziestoprocentowego upustu na element ubioru dla żony (bodajże sukienki – nie pamiętam dokładnie) za pomoc w odprawie, dzięki czemu przesyłka mogła zdążyć na lotnisko na Okęciu. Śledczy są bardzo skrupulatni, jeśli chodzi o ściganie łapownictwa, potrafią zapisać łapówki w postaci butelki wódki, kartonu mydła, czy łapówki w wysokości 5zł. Ogólnie zarzuty stawiane grupie przestępczej na rozprawach sprowadzone zostały do wątków: korzyści majątkowe za „przyśpieszanie odpraw” i „bezproblemowe odprawy”. Są także poważniejsze zarzuty dotyczące odpraw po zaniżonej wartości co nie jest wcale oczywiste, ponieważ towary z tej odprawianej grupy towarowej nazywane w urzędzie wrażliwymi podlegały zgłaszaniu przed odprawą komórkom kontrolnym, które mogły przyjechać i zbadać towar. A poza tym musiały być przed odprawą zweryfikowane pod kątem wartości z bazą danych towarów wrażliwych a po odprawie ich wartość, jako późniejsza wartość porównawcza, wpływała do tej samej bazy danych. W tej sprawie jest tyle rozbieżności, że trzeba było dużo „dobrej” woli, żeby ją kontynuować.

 

Wszystko wskazuje na to, że obaj świadkowie są szantażowani przez śledczych. Z samej rozprawy oraz rozmów z innymi oskarżonymi wynika bowiem, że główny świadek miał sprawę o przemyt alkoholu. Fakt tego zdarzenia świadek potwierdził na pytanie jednego z adwokatów i, fakt, że sprawa zakończyła się pomyślnie dla świadka (jaki był powód zakończenia sprawy tego nie pamiętał). O tym, że świadek miał sprawę sądową o przemyt pamiętali inni koledzy. Znali oni więcej szczegółów z czasów, kiedy świadek był osobą otwartą i potrafił pochwalić się tym zdarzeniem co niektórym osobom. Dalsza część tej plotki mówiła o tym, że wraz z innym celnikiem oraz przedsiębiorcą składali się milion złotych łapówki na prokuratora prowadzącego sprawę. Przesłuchania świadków były ustawiane tak, żeby jadąc jednym samochodem do odległego Szczecina świadek mógł nakłaniać inne osoby do zeznań twierdząc, że prokurator jest przekupiony a sprawa ustawiona. O ile kiedyś do takich plotek nie przykładałem wagi, to teraz po przyznaniu się świadka do istnienia sprawy przemytu, plotki te traktuję już bardzo realnie. Zresztą świadek powiedział, że nie wyobraża sobie pójść siedzieć, a przecież wiadomo, że podczas postępowania przygotowawczego straszenie aresztem wydobywczym oraz realne zamykanie w areszcie było czymś normalnym. Taka osoba to idealny przypadek do manipulacji śledztwem. Również kierownik, którego duma nie pozwoliła by mu dać się zamknąć w areszcie (to moja ocena), i pewnie wolał się przyznać niż „siedzieć”, to jeszcze wiadomo, że został skazany za zarzuty, których wartość jest n – krotnie niższa, niż to wynika z „dowodów” prokuratorskich. Daje to śledczym możliwość permanentnego ,,trzymania go w garści”. To, że te osoby są szantażowane potwierdza inny fakt. W trakcie procesu podczas przesłuchania zarówno jednego jak i drugiego świadka prokurator podniósł fakt istnienia donosu, groźby, informacji, jakie otrzymał zarówno jeden jak i drugi świadek, a mówiące o ich korupcyjnej ,,karierze”. Treści tych pism prokurator nie ujawnił, sugerował natomiast, że ich autorem mogą być oskarżeni i jest to forma zastraszania świadków. Donosy te nie służą osobom po dziesięciu latach oskarżonym lecz … prokuraturze i mogą być formą dyscyplinowania świadków przez prokuratora. Były kierownik pierwszego dnia przesłuchania w sądzie wycofał się z zarzutów obciążających innych funkcjonariuszy. Kontynuując zeznania po trzech dniach i wysłuchaniu monologu prokuratora o straszeniu świadków, podtrzymał swoje zeznania złożone w postępowaniu przygotowawczym.

 

W trakcie jednej z rozpraw przesłuchano również świadka o którym pisałem, że przyznał się dla „świętego spokoju” i dla wyjścia na wolność. Potwierdził on, że przyznał się dlatego, że był w złym stanie fizycznym i psychicznym oraz, że chciał stamtąd (aresztu) wyjść i bał się więzienia. Dodał, że zrobił to, bo chciał żeby to się skończyło, żeby mieć już wszystko za sobą. Potwierdził, że większość rzeczy była podyktowana mu przez prokuratora (choć w aktach śledczy napisali o nim, że złożył obszerne wyjaśnienia (?!)).

 

Dodatkowo z przesłuchań wyszła sprawa możliwych kontaktów głównego świadka z ABW. Jeden ze świadków o nim powiedział, że na długo przed aferą ABW proponowała mu współpracę. Zatem rodzi się pytanie czy ABW ma również swój udział w tej aferze?

 

 

Śledczy formułując zarzut grup przestępczych połączyli w jednym wątku dwie oddzielne komórki celne, które łączyły: kierownik, główny świadek i niektóre odprawiające się tam firmy. Wniosek o rozdzielenie spraw zawarty był w pismach kolegów, jak również w pierwszym moim piśmie z grudnia 2012r. Taka sytuacja dałaby nam taką korzyść, że byłoby o co najmniej połowę świadków mniej do przesłuchania (większości świadków nie znam, bo nie miałem okazji mieć z nimi do czynienia w swojej pracy zawodowej) przez co można byłoby sprawę szybciej zakończyć, a na dodatek zarzuty oraz dowody z mojej komórki wyglądają o wiele mniej poważnie. Dla sądu argumenty te, zresztą jak i poprzednie, nie zasługiwały na uwzględnienie. Łącząc te dwie sprawy próbowano podnieść wiarygodność i powagę zarzutów z jednego miejsca zarzutami z drugiego miejsca, co jest według mnie kolejną manipulacją.

 

W trakcie przesłuchania miałem przygotowane ponad 40 pytań do głównego świadka oraz niewiele mniej do kierownika. Pytania były m.in. typu: jak wyglądało tworzenie spółdzielni? Kto brał udział w jej stworzeniu? Na czym polegało kierowanie grupą przestępczą? Jak wyglądała rola kierownika w tym systemie przestępczym, czy i jak koordynował działania grupy? Uważam, że pytania te mogły w prosty sposób obnażyć absurd zarzutów tych twierdzeń, jednak reakcja sędziego powstrzymała tę serię pytań. Wprawdzie pytania zacząłem zadawać nie w tym momencie (w sądzie najpierw wypowiada się świadek po czym zadaje mu się pytania do jego wypowiedzi, potem czyta się przesłuchania świadka i znowu kolejne pytania), to jednak dano mi do zrozumienia, że moje pytania nie są na rękę również obronie. No cóż, sprawie nadano odpowiedni bieg – nadany wcześniej przez inne sprawy, w których udział biorą ci sami świadkowie – a moje pytania zakłócają jej przebieg. Kto by się odważył stanąć oko w oko z grupą przestępczą prokuratorów i sędziów i zaryzykował swoją karierę zawodową. A ja przecież też chciałbym się dowiedzieć szczegółowo, jak powstała i jak funkcjonowała grupa przestępcza, w której miałem niby brać udział.

 

W końcu, czy to była grupa przestępcza, czy luźne układy, czy jeszcze coś innego wyjaśni niezależny sąd. Gdyby jednak sędziowie byli uczuleni na przestępstwa prokuratury, a tymczasem są oni uczuleni tylko na to, co potencjalnie złego mogli zrobić oskarżeni. Cała sprawa to fikcja sprawiedliwości, od którego wyroku będzie można odwołać się do wyższej instancji, której to instancji nie przeszkadza fakt pogwałcenia praw podejrzanych na etapie postępowania przygotowawczego przez prokuraturę i uporczywego podtrzymywania tego stanowiska przez sąd pierwszej instancji. Gdyby sąd drugiej instancji ta niesprawiedliwość raziła, to prokuratura nie odważyłaby się przekazać a sąd pierwszej instancji rozważać, sprawy z takimi świadomymi „błędami” postępowania przygotowawczego. W języku wymiaru sprawiedliwości „wyjaśniać” znaczy po prostu prowadzić latami sprawy. W tym czasie oskarżeni tracą pracę i środki do życia, i co miesiąc, dwa lub trzy muszą chodzić na rozprawy. Tymczasem osoba, która stworzyła „spółdzielnię” zamykając ludzi do aresztu, prokurator z szesnastoma tysiącami emerytury, korzysta z „zasłużonej” emerytury, ba, jako „dzielny szeryf” walczący z przestępcami jest twarzą partii politycznej. Ostatnio zastanawiałem się z kolegą, czy, gdyby, którego z nas zamknęli w areszcie wydobywczym, czy przyznałbym się do winy. Słuchając opowieści osób, które siedziały w areszcie mogę nabrać cienia wątpliwości, choć wydawało mi się, że nigdy w życiu. Całkowite odizolowanie od świata, kiedy wydaje ci się, że siedzisz już wieczność. Jedzenie takie, że jedna z osób mówiła mi, że po powrocie z tego miejsca chleb smakował jej jak coś wspaniałego, i mogła się nim opychać. Psychiczne zdołowanie przez fakt braku sprawiedliwych w wymiarze sprawiedliwości, do których by można się odwołać.

 

 

Myślę, że dla każdego zdrowo myślącego obywatela jasno widać, że cały proces jest zwyczajną manipulacją tzw. „wymiaru sprawiedliwości”. Dowody, które przedstawiłem są przestępstwami lecz nie dla grupy przestępczej prokuratorów i sędziów. Wyznaczone do badania przestępstw instytucje tylko stwarzają pozory działania. Ukrywają problem i siłą urzędu narzucają co ma być uznane za prawdę a co nie i, co jest dowodem a co nim nie jest. Postępowanie wymiaru sprawiedliwości ma charakter siłowy, uznaje tylko te dowody, które chce uznać, przestrzega te przepisy, które chce przestrzegać. W związku z powyższym podtrzymuję zarzuty z 17.07.2013r. o istnieniu zorganizowanej grupy przestępczej prokuratorów, sędziów i wysokich rangą urzędników. W całej tej sprawie instytucje sprawiedliwości wydawały stronnicze wyroki, które pomijały dowody przestępstw prokuratury. Mamy w Polsce do czynienia z układem dla którego prawo oraz dowody nie mają znaczenia. Jedyne, co dla nich się liczy, to interes układu. Niech zatem opinia publiczna oceni te, w mojej ocenie, przestępcze działania ludzi spod znaku Temidy i innych urzędników. Inne osoby z innych komórek urzędu celnego, z którymi rozmawiałem, a które miały do czynienia z prokuraturą i sądami ten układ nazywają wprost mafią. Manipulacje, rozdmuchiwanie drobnych spraw do wielkości afer, bezkarne aresztowania i zmanipulowane wyroki. To, że sędziowie Sądu Okręgowego w Łodzi, Sądu Rejonowego dla Łodzi Śródmieścia, Sądu Apelacyjnego, prokuratur są w zorganizowanej grupie przestępczej, to uważam za udowodnione. Pozostaje pytanie czy również sędziowie Krajowej Rady Sądownictwa są w tej grupie. Sprawa według mnie jest prosta: wystarczy ich zamknąć w areszcie wydobywczym na trzy miesiące bez możliwości kontaktu ze światem, z tamtejszym jedzeniem, tworząc obraz beznadziei ich obrony, a na 100% potwierdzą, to na co jest zapotrzebowanie. A tak na poważnie, to całe dotychczasowe postępowanie, wszystkie zebrane dowody wskazują na to, że, ażeby zaistnieć w kraju jako prokurator, czy sędzia, to trzeba wykazać się posłuszeństwem wobec układu o strukturze hierarchicznej, którym jak domniemam kierują ci właśnie sędziowie, Ojcowie Chrzestni układu (choć mogą być nimi osoby wyżej postawione sędziowie Trybunału Konstytucyjnego). Nikt nie odniósł się do faktu, że w Sądzie Okręgowym w Łodzi jest tylko jeden sędzia, który wydaje wyroki samodzielnie. Inni boją się i wykonują nakazy przełożonych, a przecież taki nakaz to zwyczajne przestępstwo i naruszenie zasady niezależności sędziowskiej. Wystarczy włączyć internet, posłuchać mediów, to aż się roi od bezprawnych działań sędziów, prokuratorów i ich bezkarności. I co w tym kierunku robią sędziowie Krajowej Rady Sądownictwa, aby to powstrzymać … nic. Stoją na straży, by żadnemu członkowi grupy nic się nie stało. Oddalając od siebie sprawy, nie zajmując stanowiska są zawsze „obiektywni” ale tylko po to, by niby niezależnością śledztwa można było powstrzymać ingerencje z zewnątrz i wytłumaczyć każde draństwo. To samo robią pośrednie instancje przekazując sprawę do możliwie najniższych. Myślę, że Minister Sprawiedliwości był najodważniejszy i napisał co myśli. Inni pewnie myślą podobnie tylko starają się nie wypowiadać, żeby na zewnątrz środowiska uchodzić jako „obiektywni”.

 

 

 

Można postawić jeszcze kolejne pytanie czy takie przestępcze związki dotyczą tylko wymienionych instytucji, czy może mają szerszy zasięg? Teraz przedstawię dowody na to, że związki te dotyczą wszystkich albo prawie wszystkich instytucji w państwie.

 

W roku 2004 miałem sprawę w gminie, gdzie wydano niekorzystną dla mnie decyzję wbrew prawu i z poważnym naruszeniem moich praw zawartych w kodeksie postępowania administracyjnego. Wprawdzie Samorządowe Kolegium Odwoławcze w Łodzi zmieniło niekorzystną dla mnie decyzję lecz orzeczenie ich nie było dla mnie satysfakcjonujące. Na jedenaście wymienionych przeze mnie zarzutów łamania prawa ustosunkowano się tylko do jednego stwierdzając, że nie powoduje ono nieważności decyzji (tylko co z pozostałymi dziesięcioma zarzutami?). Broniąc swoich praw do godnego traktowania przez urzędy składałem skargi (na początku skargę do Sądu, a potem skargi w trybie art. 221, 227 k.p.a. w związku z art. 63 Konstytucji) na działanie urzędów poprzez kolejne instancje do najwyższych urzędów w Państwie. Skończyło się to tak, że każda instancja stawała murem za drugą pomijając dowody i pisząc nieprawdę. Innym przykładem działania Grupy jest inna moja sprawa. Gdy mój pracodawca wbrew prawu odciągał podatek od zwrotu kosztów podróży służbowych, to wystąpiłem do Urzędu Skarbowego o wiążącą informację, by móc w zeznaniu rocznym obliczyć prawidłową kwotę podatku. Mimo, iż pisałem, że jest to podróż zamiejscowa (na co posiadam dowody), odpowiedzi urzędu mówiły o podróży miejscowej i pomijały przedstawiane przeze mnie dowody. Skończyło się to tak, jak w poprzedniej sprawie, składałem skargi w trybie art.221, 227 k.p.a. w związku z art. 63 Konstytucji do kolejnych instancji. I w tym przypadku każda instytucja stawała murem za drugą pomijając dowody i pisząc nieprawdę. W tych dwóch sprawach spotykałem się również z praktyką, że oskarżani sami odpowiadali na skargi na siebie kierowane. Oczywiście w obu tych sprawach, tak jak i w przedmiotowej sprawie, wszyscy urzędnicy mimo fałszowania dowodów, pisania nieprawdy okazali się ludźmi bez zarzutów. Obecnie mam sprawę zwolnienia z pracy. Dyrektor Izby Celnej wydając decyzję o zwolnieniu zapomniała jej podpisać. Zgodnie z orzecznictwem oraz literaturą prawniczą, decyzja taka jest nieważna a braku takiej decyzji nie można uzupełnić po jej doręczeniu stronie. Decyzja taka korzysta zogólnego domniemania prawidłowości ipozostaje ważna do czasu unieważnienia jej przez wyższą instancję. To nie przeszkodziło dyrektorowi, by rozstrzygnąć wniosek nie do niego kierowany i mimo braku kompetencji wręczyć mi w późniejszym terminie poprawioną decyzję. Takie postępowanie dyrektora to rażące przekroczenie uprawnień zagrożone art. 231 § 1 Kodeksu karnego. Również w tym przypadku wyższa instancja – Szef Służby Celnej stanął po stronie Dyrektora pomijając dowody i stwierdzając rażącą nieprawdę m. in. że decyzja pierwsza nie wywołała skutków prawnych, mimo rozliczenia wszelkich formalności ze służbą włącznie z rozliczeniem obiegówki i wydaniem świadectwa pracy w pierwszym terminie, a tak w ogóle, to nie była to decyzja tylko nieistotny projekt (?!). Ci ludzie potrafią wszystko „udowodnić”: że decyzja nie jest decyzją, że nie zwolniono, chociaż zwolniono itd., a wszystko po to, by obronić od zarzutów karnych osoby z układu.

 

Dyrektor Izby jako jedyna osoba na moją pierwszą skargę (bo również ona została o tym fakcie powiadomiona) zareagowała składając doniesienie na policję, a to znaczy, że takie postępowanie prokuratury oceniła jako przestępstwo. Potem już nie interesowało ją szarganie dobrego imienia Służby Celnej przez wymiar sprawiedliwości a przy zwalnianiu z pracy nie zawahała się napisać, że traci do mnie zaufanie ze względów na stawiane mi przez prokuraturę zarzuty. A przecież znała dobrze moją sytuację i była informowana o przestępstwach wymiaru sprawiedliwości. Ważniejsze dla niej są rozgrywki personalne jak pilnowanie realizacji planu ministerstwa weryfikacji stanowisk, który kilka lat temu pozbawił starych pracowników zdobywanych latami stanowisk a wysokie stanowiska przydzielił młodym bez odpowiedzialności (zapewne osobom z układu), czy innych podejrzanych awansów.

 

Również inne świadectwa ludzi znalezione w internecie potwierdzają istnienie Grupy. Przykładem jest Dyrektor Fundacji LEX NOSTRA Maciej Lisowski wielokrotnie doznający represji wymiaru sprawiedliwości. Na jego stronie można też znaleźć losy innych osób pokrzywdzonych przez wymiar sprawiedliwości. Inne przykłady represjonowanych osób i prowadzenia postępowań wbrew dowodom przez prokuratorów i sędziów można znaleźć w internecie m. in. na stronie YOUTUBE. Przykłady: pan Jerzy Jachnik Prezes Stowarzyszenia Przeciw Bezprawiu z Bielska Białej, czy pan dr Zbigniew Kękuś z Krakowa.

 

 

Kłamstwo jest kłamstwem, ten kto posługuje się kłamstwem powinien być uznany za kłamcę i powinien utracić mandat do wykonywania funkcji państwowych, urzędowych. Zaprzeczanie stanowi faktycznemu oraz działanie wbrew prawu nie ma nic wspólnego ze standardami, ani prawa, ani sprawiedliwości społecznej. Takie zachowanie oceniam jako zmowę wymiaru sprawiedliwości oraz innych instytucji. Nie może być tak, że mamy do czynienia z kłamstwem, czy przestępstwem, a wszystkie autorytety (szczególnie wymiaru sprawiedliwości) nazywają to normalnym postępowaniem.

 

 

Zakończenie

 

 

W niniejszej sprawie nic nie jest tak dobrze udokumentowane, jak ingerencja śledczych w dowody oraz uparte pomijanie tych dowodów przez różnego typu sądy. Dosyć pokaźna ilość dowodów pozwoliła mi na to, by bronić swoich racji. Jeżeli przy moich dowodach sprawę wyciszono, to co ma zrobić zwykły obywatel niszczony przez wymiar układów i niesprawiedliwości. Ci ludzie wyroki już mają gotowe. Nawet, jeśli nie uda się im skazać, to przynajmniej będą prowadzić sprawę latami niby wyjaśniając okoliczności, po to, aby następne osoby z ich grupy przestępczej mogły obsadzić kolejne zwolnione stanowiska w urzędach. Mamy do czynienia ze zorganizowanym działaniem układu przeciwko zwykłym obywatelom. Traktują naród jak pasożyt swojego żywiciela. Zdanie „wytrych” nieingerowanie w niezależne działania sądu i prokuratury ma chronić grupę od konsekwencji ich przestępstw oraz nie pozwolić na zakłócanie ich działań w zawłaszczaniu stanowisk i przywilejów przez grupę. Nie można ich nazwać przestępcami, ponieważ ich koledzy prokuratorzy i sędziowie staną w ich obronie i skażą każdego, kto przestępcą nazwie osobę z układu. Pod płaszczykiem walki z przestępczością atakują obywateli, napuszczają jednych obywateli na drugich. Ci ludzie są tak bezkarni, że nie boją się już niczego i siłą realizują swoją politykę przejęcia władzy do najniższych szczebli. Myślę, że jest dużo osób w kraju, które zdają sobie sprawę z istnienia tej grupy i nic nie mogą zrobić lecz te fakty to dowody ich przestępstw i powiązań. Mamy do czynienia z GRUPĄ PRZESTĘPCZĄ DOSKONAŁĄ, a może GRUPĄ TRZYMAJĄCĄ WŁADZĘ. W szeregach grupy są prokuratorzy, sędziowie, wysocy urzędnicy, przedstawiciele innych wpływowych instytucji. Gdy dochodzi do sporu jedni stają murem za drugimi gotowi poprzeć każde kłamstwo i nazwać je prawdą, w ostateczności zasłaniają się stwierdzeniem nieingerowania w niezależne działania sądu i prokuratury. Nie mają się kogo i czego bać, bo i, kto ich ma osądzić?

 

 

W dzisiejszych czasach globalnej, ogólnodostępnej informacji i szybkiego jej przepływu nie ma miejsca na niejawne układy, ponieważ w niedługim czasie po tym jak zostaną rozpoznane należy oczekiwać, że szybko stracą siłę przebicia i rozpadną się. Może jest to dobry moment, by zrzucić jarzmo zdegenerowanych elit i stworzyć sprawiedliwy system.

 

 

8 wypowiedzi

  1. czytelnik pisze:

    Po przeczytaniu tego postu zachęcam abyś zapoznał się z faktami iż to ów poseł greenpeace z rady opiniującej prokuratorów poustawiał tą korporację w polityczną poprawność a jego kolega podsekretarz stanu z greenpeace WSM ustawia śledczych.
    Pamiętaj jesteś wrzodem na ich czarnych fartuchach i nikt Ci nie pomoże, to szambo działa wg doktryny jezuickiej tak jak NSDAP a tam wymaga bezwzględnego posłuszeństwa wewnętrznego. Greenpeace to: …. dopowiedz sobie sam jak to zepsuć. Powodzenia.

  2. bos pisze:

    Tak, istnieje.

    Dowody na stronach:
    1.
    http://www.niepokonani2012.pl
    2.
    http://bos.cba.pl/info
    3.
    Wyciszenie sprawy o bezprawne i nienalezne odszkodowanie za ustawkowe i zaplanowane wczesniej „zerwanie” umowy na budowe obwodnicy augustowskiej w wariancie przez obszar „Natura 2000”. Instytucja o nazwie „Skarb Panstwa” z tego co mi wiadomo nie zlozyla wniosku o kasacje wyroku ostatecznego polskawego sądu w tej sprawie. Ponad … 20 000 000 PLN … zdefraudowano przekazujac takiej gigantycznej ilosci publiczne pieniadze prywatnej firmie ktora kiedys byla panstwowa (z ‚gddkia’ dla budimexu). Takich ustawek i zmow w Polsce bylo i niestety nadal jest bardzo duzo.
    Komorowski, Tusk itp. to pozerzy/ statysci czerpiacy z takich giga- i tera-ntycznych przekretach. Oni dostaja ochlapy ( srebrniki ) za wspomaganie machiny wyzysku, niesprawiedliwosci, korupcji, przestepczosci, etc.
    Robili i robia sztucznie usmiechniete i falszywe na niby „dobre” miny do ich bardzo zlych uczynkow. Piszac krocej: udaja glupich zgarniajac za to kase ktora wzajemnie sobie przyznaja.

  3. lesgum pisze:

    Legalna mafia opłacana z Naszych podatków to są realia wymiaru sprawiedliwosci i organów ścigania Zyjemy w nieuleczaknie chorym i skorumpowanym kraju !!!

  4. lesgum pisze:

    Ci ludzie wyroki już mają gotowe. Święta prawda bez wzgledu jakie dowody przemawiają na Twiją korzyśc !!!

  5. Arek pisze:

    jakiś wywiad czy co ? jakie pola i po co te wykręty ? Może jeszcze podskoczyć ? Przecież do k. wszystko wypełniłem. lata mi w takim razie ta błazenada

  6. EWA pisze:

    zgadzam sie ze wszystkimi wypowiedziami i przypuszczeniami jako ze przezylam i zostawilam to bagno! ale komornik sciaga wszystko co chca – coz zycie mi drozsze niz banda wiejskich przestepczych zboczencow na stolkach za moje podatki!

  7. Rogra pisze:

    Byłem stroną w licznych procesach cywilnych. Na podstawie licznych skandalicznych wyroków i uzasadnień zawierających bez wątpienia umyślnie zawierające błędy logiczne, przeoczenia faktów – kluczowych, niezbitych dowodów nie mam wątpliwości co do tego, że sądownictwo to zorganizowana grupa przestępcza.

    Niedawno znalazłem fajny wpis pouczający, jak to bywa z dwoma instancjami w sądownictwie: http://pamietnikwindykatora.pl/2015/11/03/nie-po-to-prawnik-lapowke-sedziemu-w-i-instancji-przekazuje-zeby-sad-ii-instancji-zmienil-wyrok/ lepiej bym tego nie ujął, pasuje mi jak ulał do wielu spraw. Idiotyczny wyrok sadu pierwszej instancji najczęściej nie zostaje zmieniony w apelacji!

  8. misiek pisze:

    Czytając historię powyższej sprawy odnoszę wrażenie, że ktoś przedstawił moją sprawę. Ja również od kilku lat walczę z nieuczciwymi sędziami i prokuratorami którzy bronią „zażarcie” lokalny układ. Nie zważają na dowody, fakty tylko jak w powyższej sprawie orzekają według własnego „widzimisię” i z rażącym naruszaniem procedur sądowych i prokuratorskich. Skargi do wyższych organów przesyłane są z powrotem, gdzie ponownie stwierdzają bezzasadność idiotyczną regułką, że nie wnoszę do sprawy nic nowego, albo że ingeruję w niezawisłość sędziowska. I tak jest od góry /od Prokuratury Krajowej / do najniższych szczebli. Mało tego to z każdej treści tych niesprawiedliwych orzeczeń bije arogancja, poczucie bezkarności i pogarda dla prawa i obywatela

Dodaj komentarz