Dowody na to, że w Polsce rządzi mafia prokuratorsko -sędziowska, czyli o tym jak prokuratury i sądy bezkarnie fałszują dowody i na podstawie tych dowodów wydają fałszywe wyroki

To streszczenie mojej historii odpowiada na pytanie czy można w dzisiejszym świecie skazać kogoś przy braku jakichkolwiek wiarygodnych dowodów, a nawet wbrew dowodom. Udowodnię, że prokuratura i sąd fałszują dowody, a potem ten sam sąd na podstawie tych sfałszowantych dowodów wydaje fałszywe wyroki. Gdy mimo tych fałszerstw sprawa nadal jest niewiarygodna i zawiera absurdy, to sąd II instancji wyciąga jakieś zeznania dotyczące ogólnikowych sytuacji niekorzystnych dla oskarżonych i stwierdza, że wszystko to co napisał sędzia I instancji jest prawdą. Brak reakcji wszystkich instytucji państwowych na fakt, że sędzia przetrzymuje bezprawnie tygodniami i fałszuje protokoły rozpraw (dowody poparte nagraniami z rozpraw) wskazuje, że wszystkie instytucje są w zmowie i chronią się nawzajem. Oto moja historia.

..

Pracowałem swego czasu w Urzędzie Celnym w Łodzi. W związku z pracą w jednym z posterunków celnych w tym urzędzie zostałem oskarżony o udział w zorganizowanej grupie przestępczej, a wszystko na podstawie pomówień. Zaskoczenie było bardzo duże. Bardzo poważne oskarżenie, a ja nic specjalnego nie widziałem na tym posterunku. To, że jacyś celnicy mogą się ze sobą dogadywać, ale żeby od razu grupa przestępcza? Dwóch kolegów z tego posterunku również uznanych za podejrzanych złożyło wniosek, by wziąć udział w postępowaniu przygotowawczym prokuratury i wyjaśnić sprawę. Ponieważ zaginęły protokoły przesłuchań świadków – agentów celnych, koledzy ci wystąpili o ponowne ich przesłuchanie. Przesłuchania kilkudziesięciu osób, w których uczestniczyli koledzy, nie potwierdziły korupcji w urzędzie. Ponieważ przesłuchiwani świadkowie nie potwierdzali zarzutów, a za to zaczęły wychodzić jakieś niejasne interesy prokuratury z głównym świadkiem prokuratury, oraz fakt kreowania przez policję sytuacji korupcyjnych w placówkach celnych, to prokuratura zakończyła postępowanie, cudownie odnalazła brakujące protokoły przesłuchań i wrzuciła sprawę do sądu łamiąc przy tym prawa oskarżonych. Mimo wniosków oskarżonych o zwrot sprawy do prokuratury w związku z zarzutami: o nie zweryfikowanie linii obrony podejrzanych, przedstawienie wadliwego postanowienia o przedstawieniu zarzutów przypisujące oskarżonym zarzuty, których nie mogli popełnić (przedstawiono oskarżonym zarzuty w czasie, gdy dokonywali innych czynności służbowych), niezaznajomienie oskarżonych z całością materiału zgromadzonego w postępowaniu przygotowawczym, to sąd jednak odrzucił wnioski oskarżonych twierdząc, że sędzia wszystko wyjaśni. Każda z osobna z ww. przyczyn zgodnie z bogatym orzecznictwem powinna skutkować zwrotem sprawy do prokuratury w celu usunięcia istotnych braków postępowania przygotowawczego, jednak kwestia złamania prawa przez prokuraturę nie miała dla sądu znaczenia.

..

W trakcie rozpraw okazało się, że sędzia jest stronniczy i działa na niekorzyść oskarżonych. I tak, już na pierwszej rozprawie sędzia złamał obowiązujące przepisy odbierając mi prawo do złożenia wyjaśnień. Podczas rozprawy wszyscy oprócz mnie mieli możliwość złożenia wyjaśnień. Sędzia bez powodu przerwał moją wypowiedź, gdy zacząłem wyjaśniać, że Przedstawiony przez prokuraturę akt oskarżenia przedstawia nam sytuację jako grupę przestępczą celników, tymczasem okazuje się, że cała ta afera to wielka lipa sztucznie stworzona przez prokuraturę i rozdmuchana do nienaturalnych rozmiarów. Cała ta sprawa to nieprawdziwe zeznania otrzymane w wyniku przestępczych działań śledczych: zastraszania świadków, by uzyskać odpowiednie zeznania; zamykanie w areszcie, po to by potwierdzić zeznania tych zastraszonych; manipulacje zeznaniami, by potwierdzić swoje tezy (włącznie z próbą dopisania do zeznania osób, by móc je oskarżyć). Żeby po tym zdarzeniu pozostawić jakikolwiek ślad w aktach sprawy wyjaśnienia te na piśmie zatytułowanym Pismo procesowe załączyłem do akt sprawy. Jak się później okazało, gdy czytałem akta sprawy, sędzia wpisał do protokołu, że odmówiłem składania wyjaśnień i że nie będę odpowiadał na żadne pytania dopóki nie zostaną rozstrzygnięte zarzuty sformułowane w załączonym piśmie. Innym razem sędzia czytając na rozprawie protokół z prokuratury pominął słowa ciągnące się na cztery linijki brzmiące tak: Uczestniczący w przesłuchaniu Piotr Ł. i Grzegorz S. są w posiadaniu informacji, że przeprowadzane były prowokacje policyjne w Placówkach celnych na ul. Górniczej i ul. Niciarnianej, dotyczące domniemanej korupcji funkcjonariuszy celnych. Później sędzia tłumaczył ten fakt pomyłką – przeoczeniem. Dodatkowo sędzia podając do protokołu zdania świadków zmieniał je łagodząc słowa będące niekorzystne dla prokuratury, itd. Ciekawa jest tu sprawa donosu jaki mieli rzekomo otrzymać główni świadkowie prokuratury tuż przed procesem, a który prokurator na jednej z pierwszych rozpraw zinterpretował jako próbę zastraszenia świadków przez oskarżonych. W związku z tym faktem jeden z oskarżonych złożył wniosek o przeprowadzenie dowodu, który nie został ujawniony wszystkim stronom postępowania, oraz o załączenie go do akt sprawy. W piśmie napisał: z uwagi na fakt, że poza prokuraturą i jej świadkami pozostałe strony procesu mogą być dyskryminowane poprzez pozbawienie możliwości wglądu do przywoływanych pism i odniesienia się do prokuratorskich insynuacji, w celu zapewnienia transparentności przewodu sądowego zasadne jest ujawnienie ich treści, przeprowadzenia z nich dowodu i załączenia do akt sprawy. Być może pisma te zawierają istotne dla sprawy nowe okoliczności. Z kolei rok później również ja złożyłem wniosek o ujawnienie anonimu na okoliczność możliwego istnienia nieznanych wymiarowi sprawiedliwości nielegalnych i nieujawnionych działań świadków mogących być nawet przedmiotem ich szantażu przez prokuraturę. Mimo tych wniosków sędzia nigdy nie ustosunkował się do nich. Gdy po około 2. latach od początku procesu przeglądałem akta sprawy, to odkryłem, że anonim ten był w aktach sprawy o czym nikt nas nie poinformował. Został on sporządzony przez osobę posiadającą dużą wiedzę w sprawie i zawierał m.in. takie informacje jak to, że we wrześniu 2013r. w Sądzie Okręgowym w Łodzi rozpocznie się kolejny proces w którym m.in. Wojciech K. jest tzw. małym świadkiem koronnym, czy to, że dożywotni układ zaproponował mu (Wojciechowi K.) prokurator Dariusz B. w 2005r. Anonim ten prokurator potraktował jako próby nacisku oskarżonych na świadka w celu zmiany zeznań. W mojej ocenie anonim ten wskazuje na szantaż śledczych względem świadków. Tym pismem prokuratura przypomniała świadkowi, że zawarła z nim swego czasu umowę i żąda od niego lojalności. Szantaż ten był po to, by świadek nie wycofywał się z zeznań, ponieważ obowiązuje go dożywotni układ z prokuratorem za darowanie mu 900 tysięcy złotych łapówek. Kwota 900 tysięcy złotych, którą tu podaję wynika z zeznań świadka, oraz z prostych wyliczeń – różnicy między nielegalnymi dochodami świadka do których się przyznał a kwotą za jaką został skazany. To, że głównym świadkom procesu darowano setki tysięcy złotych próbowałem wykazać do protokołu podczas rozprawy, jednak sędzia nie pozwolił mi na to. W związku z tym faktem dowody na to przedstawiłem w oddzielnym piśmie do sądu. Pismo to niefortunnie nazwałem Wyjaśnienie, co sędzia wykorzystał w ten sposób, że odrzucił je twierdząc, że wyjaśnienia składa się na etapie przygotowawczym.

Jakby tych działań stronniczych sędziego było mało, to wyszło na jaw, że sędzia przetrzymuje protokoły przesłuchań tygodniami (mimo że prawo nakazuje mu podpisać protokół natychmiast po rozprawie) i je fałszuje. Jeden z kolegów nagrywał przesłuchania świadków dla swoich potrzeb, stąd dowody na to, że jeden z przypadków wpływu śledczych na zeznania świadków został wykreślony z protokołu. W nagraniu można było usłyszeć jak wyglądało faktyczne przesłuchanie i porównać co mówił świadek, co podał do protokołu sędzia, a co jest w protokole z rozprawy. Ponieważ sędzia bezpośrednio na monitorze komputera obserwował i korygował na bieżaco to, co wpisuje protokolantka, dlatego niemożliwym było by popełnił błąd. Zdanie podane przez sędziego do protokołu zniknęło z protokołu rozprawy. Świadek ten wycofał się z większości zarzutów, poza jednym, że dawał pieniądze jednemu z kolegów za pomoc w wypełnianiu tzw. dokumentów SAD, które składa się w urzędzie. Przyznał się zaś do wszystkich innych zarzutów, tylko dlatego, że powiedziano mu w prokuraturze, że mu zabiorą paszport. Taka sytuacja pozbawiła by go źródła dochodu. Na dodatek porównując protokoły z przesłuchania z faktycznymi wypowiedziami innego świadka można było zauważyć, że protokoły były specyficznie redagowane. Wykreślono korzystne dla oskarżonych zdania lub kompilowano je tak, by postawić oskarżonych w niekorzystnym świetle. To, że sędzia podpisywał protokoły po czasie rozprawy wiadomo było stąd, że w moim przypadku tydzień po rozprawie jednego z protokołów nie było w aktach sprawy. Na dodatek, w tym dniu gdy przeglądałem akta sędzia poszedł na tygodniowe szkolenie, dlatego należało oczekiwać, że przez kolejny tydzień protokołu w aktach nie będzie. W przypadku kolegi, który złożył wniosek o kopie protokołu z innego istotnego dla sprawy przesłuchania, to prawie miesiąc czekał na kopie protokołu, które normalnie można otrzymać od ręki.

..

Na sędziego składałem skargi i doniesienia do prokuratury, lecz bezskutecznie. Wszystkie moje zarzuty nazywano polemiką z rozstrzygnięciami sądu a nawet straszono mnie, iż nie każde nieuwzględnienie moich wniosków czy żądań przez sąd stanowi przestępstwo, a na pewno przestępstwem jest fałszywe zawiadomienie o popełnieniu przestępstwa (art. 238 kk). Jeśli chodzi o zarzut fałszowania protokołów i przetrzymywanie protokołów rozpraw, to sprawę zgłaszałem do Krajowej Rady Sądownictwa, Ministerstwa Sprawiedliwości, Prokuratury Generalnej, Rzecznika Praw Obywatelskich, Posłów na Sejm, Kancelarii Prezydenta i Prezesa Rady Ministrów, ABW, CBŚ, CBA. Na pisma te albo nie odpowiadano, albo przesyłano do Sądu Okręgowego, albo tylko wyjątkowo przesyłano do prokuratury. O sprawie mailowo powiadomiłem wszystkich adwokatów biorących udział w sprawie. Sprawy były rozstrzygane przez Sąd Okręgowy w Łodzi, który prowadził sprawę, potem jeszcze przez Sąd Apelacyjny. Kończyły się one stwierdzeniami, że postępowanie sędziego jest zgodne z procedurą, a oni nie mogą wkraczać w dziedzinę orzekania sędziów. Z kolei nagrania audio nie mają znaczenia, bo są nie autoryzowane. Według nich sprawa znikających zeznań to zwykła pomyłka i powinienem zwrócić się do sędziego o jej sprostowanie. Nie zgodzono się na nagrywanie przesłuchań. Sprawa dwa razy trafiła do prokuratury, lecz prokuratorzy umarzali postępowanie. Za drugim razem ze względu na moje odwołanie sprawa trafiła również do sądu, lecz i tam sprawę zamieciono pod dywan. Tzw. wymiar sprawiedliwości pominął bardzo ważny zarzut łamania przez sędziego art. 144 § 1 Kodeksu postępowania karnego oraz § 61 ust. 1 pkt 6 rozporządzenia Ministra Sprawiedliwości z dnia 23 grudnia 2015 r. który mówi, że protokół powinien zostać podpisany, a akta zwrócone do sekretariatu bezpośrednio po zakończeniu posiedzenia lub rozprawy. Postanowienia prokuratur i sądów nie podejmowały tematu, dlaczego sędzia złamał prawo i przetrzymywał protokoły rozpraw tygodnie po terminie rozprawy, skoro sędzia powinien był podpisać protokoły bezpośrednio po rozprawie? Według nich złamania prawa nie było.

..

W końcu sędzia wydał wyrok … skazujący. Był to wyrok na podstawie pomówień, bez żadnego dowodu rzeczowego tzw. corpus delicti. Nie miało znaczenia dla sędziego, że część świadków się wycofała lub zmieniła częściowo zdanie. Na dodatek były również przypadki absurdalne podważajace wiarygodność niektórych świadków, jak świadek, który się przyznał, że dawał pieniądze celnikom, ale na zdjęciach wskazał osobę, której nie mógł dawać pieniędzy, bo nie dokonywała odpraw a pieniądze miały być dawane przy odprawie. Czy przypadek świadka, który przyznał się, że dawał celnikom określoną kwotę dwieście, trzysta złotych, choć w rzeczywistości dawał czasami kopertę do której nie zaglądał. Przyznał się, że dawał pieniądze, bo prokurator tak powiedział, a dwóch innych celników (jeden kupiony a drugi zastraszony) to potwierdziło.

Z uzasadnienia wyroku wynika, że sędzia wydał wyrok przede wszystkim na podstawie dwóch typów zeznań. Po pierwsze zeznań osób, którym można udowodnić, że zostali skorumpowani przez prokuratora i sądy darowaniem im tysięcy, a nawet setek tysięcy kary. Po drugie zeznaniami z prokuratury, które się zdezaktualizowały, bo w trakcie rozpraw sądowych ludzie ci wycofali swoje zeznania. Według sędziego zeznania złożone przed prokuratorem są spójne, zgodne, logiczne i jedynie one zasługują na uwagę. A tak w ogóle są wiarygodne, bo zostały złożone spontanicznie. Z kolei zeznania przed sądem nie zasługują na wiarę, bo były składane w sytuacji, gdy świadkowie mieli prawomocnie umorzone postępowania. Według sędziego zeznania te są niewiarygodne, bo mają znacznie łagodniejszy przekaz, ilość zdarzeń korupcyjnych nie jest już tak duża, a przede wszystkim nie ma charakteru powszechnego, stanowi wyjątek niż regułę, dlatego sędzia przyjął zeznania z prokuratury. Tymi dwoma typami zeznań sędzia podważał wszystkich innych świadków, którzy składali zeznania niezgodne z wersją prokuratury, oraz wyciągał z tych zeznań wygodne dla prokuratury wnioski. Część dowodów dla niego niewygodnych pominął. W uzasadnieniu potrafił podważyć nawet dwóch głównych świadków prokuratury, którzy się częściowo wycofali, nie dajac im wiary, że tzw. spółdzielnia czyli nieformalny układ przestępczy to wymysł prokuratora. Przy sprzecznych zeznaniach świadków sam korygował jakie były kwoty łapówek. To sędzia decydował, które zeznania są wiarygodne, a które nie. Sędzia nie dał wiary, że prokuratura nielegalnie wpływała na świadków. Odrzucił moje wnioski mające bezpośrednio, lub pośrednio to potwierdzić m.in. z weryfikacji czy wobec funkcjonariuszy celnych były prowadzone jakiekolwiek prowokacje mające na celu udowodnienie korupcji (które się nie powiodły), czy przesłuchanie kierowcy agencji celnej, któremu proponowano udział w prowokacji, czy weryfikacji majątku głównych świadków w związku z podejrzeniem innych nielegalnych a nie rozliczonych dochodów (tych darowanych świadkom przez prokuraturę), czy nagranie audio z postępowania przygotowawczego, gdzie funkcjonariuszka CBŚ wpływała na świadka. Sprawę przedmiotowego nagrania z rozprawy sądowej, gdzie świadek mówił o naciskach prokuratury pominął. Można spytać, to po co było kilka lat procesu, skoro sędzia nie dał wiary przesłuchaniom składanym przed nim a dał wiarę zeznaniom z prokuratury i na ich podstawie wydał wyrok? Ponieważ zarzut grupy przestępczej został przez prokuraturę osiągnięty niezgodnie z prawem, lecz fałszowaniem dat mojej pracy w danej placówce urzędu, by uniknąć przedawnienia, dlatego sędzia odrzucił ten zarzut. Ponieważ sędzia nie mógł skazać mnie za grupę przestępczą ze względu na przedawnienie, to zastosował wobec mnie artykuł 65 kk, by podwoić kwotę kary. Tworząc pozory obiektywizmu sędzia uniewinnił mnie od części zarzutów, ale zrekompensował to, a nawet przewyższył kwotę zarzutu zaproponowaną przez prokuratora podwajajac ją według wyżej wspomnianego artykułu. Zabieg ten tłumaczył uczynieniem sobie stałego źródła dochodu przez oskarżonych. W sprawie jest wiele niezgodności, lecz wszystko przez sędziego zostało zinterpretowane na niekorzyść oskarżonych.

..

W sprawie kilka osób, w tym i ja, złożyło apelację. Ponieważ przymus adwokacki nakładał wymóg, że apelację mógł złożyc tylko adwokat, dlatego zdany byłem na to, co napisze adwokat. Niestety adwokat nie napisze nic co mogło by drażnić układ prokuratorsko – sędziowski. Prawda jest taka, że jego obecność nadaje jedynie pozory uczciwości procesowi. Zdaje sobie on sprawę z tego, że sprawy są wcześniej ustawione i nie ma na nie wpływu. Mój adwokat do apelacji wybrał te argumenty, które chciał. Sama apelacja napisana przez niego była słaba i nie poruszała drażliwych tematów, dlatego na rozprawę apelacyjną przygotowałem dodatkowe pismo. Pismo to nazwałem Uzupełnieniem do apelacji i umieściłem tam absurdy sądu, oraz inne ważne według mnie argumenty. Absurdem w sprawie jest sprawa jednego z kolegów dyspozytorów, któremu przypisano 1/3 zarzutów, których nie mógł popełnić. Sprawa jego ciągnęła się już od postępowania przygotowawczego w prokuraturze. Już wtedy zwrócił uwagę, że przypisuje mu się zarzuty, których nie popełnił, gdyż część dokumentów, które mu się przypisuje on nie robił. Gdy złożył wniosek o zwrot sprawy do prokuratury, to sąd stwierdził, że sędzia wszystko wyjaśni. Sędzia jednak nie podjął się wytłumaczenia sprawy, dlatego kolega pod koniec procesu złożył wniosek o wyjaśnienie tej sprawy. Tym razem sędzia napisał, że wniosek dąży do przedłużenia procesu i go oddalił. A przecież jak można skazać kogoś za coś czego nie zrobił. W końcu w akcie oskarżenia każda odprawa celna, to był oddzielny zarzut. Przy tak nierzetelnie gromadzonych dowodach każdą sprawę należało by rozpatrzyć osobno, kto robił, czy pomawiający pamięta każdy przypadek rzekomego wręczenia korzyści, czas, okoliczności itd. Tymczasem sędzia hurtowo wskazane przez prokuraturę dokumenty przypisał oskarżonym i ich za to skazał. W prawdzie była pewna eliminacja dokumentów, ale nie wiadomo jakim kluczem kierował się sędzia. Na pewno ten argument nie był wzięty pod uwagę. Zgodnie z zasadą logicznego myślenia, jeżeli śledczy byli tak nierzetelni w jednej sprawie, to cały zebrany przez nich materiał dowodowy należy uznać za wątpliwy i poddać szczegółowej weryfikacji. Innym absurdalnym przypadkiem był zarzut wręczania korzyści przez dyspozytora w przypadku jednej z firm. Gdy firma ta przyjeżdżała do urzędu, to korzyści majatkowe według pomówień miał wręczać dyspozytor. Jedyne dowody obciążajace to właśnie te zeznania trzech świadków, według których dyspozytor dawał im pieniądze. W tym przypadku sędzia skazał dyspozytorów za przyjęcie korzyści majątkowych i nakazał zwrot korzyści. Tylko o jakie korzyści chodzi, i co mieliby zwrócić, skoro zeznania nic takiego nie stwierdzają? Jeśli chodzi o świadków w tej sprawie, to jeden z pomawiających wycofał swoje zeznania i przeprosił tłumacząc to tym, że chciał wyjść z aresztu. Bał się aresztu w którym spedził parę miesięcy, dlatego podpisał co mu podsunięto. Dwóm kolejnym świadkom udowodniłem darowanie im tysięcy i setek tysięcy złotych, a pani z firmy też nie potwierdzała tych rewelacji prokuratury. W tej sprawie dziwne jest jeszcze to, że w przypadku tej firmy każdy z trzech świadków został skazany za inną kwotę korzyści? Inny przypadek to rzecz tego typu, że w sprawie powiązano ze sobą dwa oddzielne posterunki. To co wiązało te dwa posterunki, to osoby głównego świadka, oraz jego przełożonego, w tym wypadku kierownika posterunku, którzy razem ze sobą współpracowali. Osoby te przeszły z jednego posterunku na drugi (choć już wcześniej były na dwóch innych placówkach razem). To właśnie zeznania kierownika twierdzące, że stanął na czele grupy przestępczej, z czego potem podczas zeznań w sądzie próbował się wycofać, stanowiły podstawę do oskarżeń istnienia grupy przestępczej. Sąd dwukrotnie odrzucił wniosek oskarżonych, w tym mój, o wyłączenie spraw mojego posterunku, który był inną samodzielną placówka do oddzielnego postępowania. Gdyby rozłączono te sprawy trudno byłoby śledczym potwierdzić jakiekolwiek rewelacje głównych świadków. Tam gdzie pracowałem, żaden ze świadków dodatkowych prokuratury nie potwierdził by coś wiedział lub słyszał o grupie przestępczej lub spółdzielni. Jeśli chodzi o mój posterunek, to świadkowie prokuratury mówili przede wszystkim o jednym celniku wymuszajacym korzyści majatkowe tj. głównym świadku prokuratury Wojciechu K. Czasami pojawiały się inne dwie, może trzy osoby. Wyjątkiem był świadek, który sam zgłosił się do prokuratury, by przyznać się do przestępstwa dawania łapówek podczas odpraw celnych. Jednak w trakcie przeglądania fotografii wskazał na celnika, który z odprawami nie miał do czynienia. Mimo że przyznał się do dawania wiele razy to wskazał na osobę nie odprawiającą od paru lat. Patrząc na obłąkany wzrok świadka skierował bym go do psychiatry, żeby sprawdzić jego poczytalność przed powołaniem go na świadka. Według zeznań głównych świadków na posterunku pracował jeden uczciwy celnik, który nie brał pieniedzy. Człowiek ten pracował na dwóch totalnie skorumpowanych posterunkach, jak twierdziła prokuratura, a tymczasem ten jedyny uczciwy celnik ani nic nie widział, ani nic nie wiedział, ani nic nie podejrzewał, co jest zupełnie nielogiczne. Nikt poza moją osobą nawet nie próbował go przesłuchiwać. Chociaż podczas przesłuchań sędzia zadaje świadkom jakieś pytania: czy coś wie, słyszał, to w przypadku tego świadka sędzia nie miał do świadka żadnych pytań poza tymi doprecyzującymi odpowiedzi jakie składał na moje pytania. W trakcie zeznań ten jedyny uczciwy celnik twierdził, że główny świadek nigdy nie proponował mu dodatkowych korzyści, podczas gdy główny świadek twierdził, ze proponował świadkowi raz lub dwa razy. Jest tu wyraźna rozbieżność wskazujaca na to, że ktoś tu kłamie albo główny świadek, albo jedyny uczciwy celnik i nikt tego nie bada. Dodatkowo na moim posterunku pracowały inne osoby mi.in. na ewidencji, kasie których nikt nigdy nie przesłuchiwał. Niemożliwym jest by nikt z nich nie wiedział a przynajmniej domyślał się istnienia układu, gdyby istniał. Tymczasem sędzia odrzucił wniosek jednego z oskarżonych o przesłuchanie kilku takich osób tłumacząc to tym, że wniosek dąży do przedłużenia procesu. W przypadku mojego posterunku żadna inna osoba z posterunku jak i współpracujacy z posterunkiem agenci celni nie potwierdzili rewelacji zorganizowanej korupcji, o których mówili główni świadkowie, ani jakiejkolwiek zauważonej korupcji. Warto tu przy okazji wspomnieć o tym drugim posterunku z którego przyszli główni świadkowie. W sprawie tamtego posterunku toczyło się oddzielne postępowanie karne również w Sądzie Okręgowym w Łodzi, a głównymi świadkami były te same osoby co w mojej sprawie. Miała tam miejsce następująca sytuacja: większość oskarżonych wycofało swoje zeznania twierdząc, iż zostali oni przymuszeni do przyznania się aresztem śledczym, jeśli nie zeznają zgodnie z życzeniem prokuratora Dariusza B. Również większość świadków potwierdziła, że zostali przymuszeni do zeznań zgodnych ze sposobem myślenia tego prokuratora. Wiele osób przez tego prokuratora było zamkniętych w areszcie, a część z nich wycofała swoje zeznania. Jeden z nich ponownie został oskarżony w moim procesie na podstawie swoich zeznań wymuszonych kilkumiesięcznym aresztem. Jest to sprzeczne z oceną sędziego, który w wyroku stwierdził, że w ocenie sądu nie mogą być uznane zarzuty kierowane wobec organów ścigania sugerujace, iż obciążające relacje były wymuszane przez przesłuchujących, były sugerowane, czy wręcz narzucane przesłuchiwanym. Gdy z posterunku odeszło dwóch dyspozytorów: jeden na własny wniosek, drugi po anonimie, który według jednego z kolegów miał napisać główny świadek, to dyspozytorem zostałem ja i jedyny uczciwy celnik. Teraz mam odpowiadać za swoje sprawy i jego sprawy, bo on nie brał pieniedzy. W sprawie pominę już łamanie procedur przez sędziego, który robił co tylko chciał.

W końcu 24 maja w Sądzie Apelacyjnym w Łodzi odbyła się rozprawa, a 30 maja 2018r. sąd wydał wyrok podtrzymujący wyrok I instancji. Sąd ten w składzie trzech sędziów, gdzie przewodniczacym był sędzia Rzecznik Prasowy Sądu Apelacyjnego w Łodzi wyciągnął jakieś zeznania dotyczące ogólnikowych sytuacji korupcyjnych i stwierdził, że wszystko to co napisał sędzia I instancji jest prawdą. A tak w ogóle, według nich, sędzia bardzo dokładnie zbadał sprawę, o czym świadczy to, że odrzucił część zarzutów prokuratury.

..

Podsumowując sprawę można stwierdzić, że wyrok zapadł jeszcze przed złożeniem sprawy do sądu. Mimo że na każdym etapie postępowania: postępowanie przygotowawcze w prokuraturze, postępowanie przed sądem I instancji, jak i II instancji wychodziły rzeczy, które podważały zarzuty (wychodziły układy świadków z prokuraturą, ludzie się wycofywali, wychodziły absurdy itd.) a mimo to prokuratorzy i sędziowie z uporem maniaka pomijali wszystko to co niewygodne dla prokuratury. Sięgali po to, co jeszcze w złym świetle pokazywało oskarżonych, tylko po to by skazać. To, że brak jest dowodów rzeczowych, a te dowody z pomówień albo się rozjeżdżają, albo są sprzeczne nie przeszkadzało sędziom wydać wyroku skazującego. W moim przypadku jest trzech świadków: jeden świadek się wycofał po wcześniejszych zeznaniach uzyskanych aresztem, a dwóm innym można udowodnić układy z prokuraturą. Dla sądu to są wystarczające dowody by skazać. Zamykanie ludzi w areszcie, wymuszanie zeznań, dogadywanie się z oskarżonymi za pomówienia, fałszowanie zeznań przez prokuraturę, a potem fałszowanie zeznań i inne stronnicze działania sądu pokazują zupełny brak uczciwości wymiaru sprawiedliwości. Działanie sądu II instancji potwierdziło tylko układy z tymi pierwszymi.

..

Wniosek końcowy: Prokuratorzy i sędziowie chcieli udowodnić istnienie grupy przestępczej w urzędzie celnym a udowodnili jedynie, że sami w sposób zorganizowany dokonują przestępstw. Wymuszenia włącznie z zamykaniem w areszcie, fałszerstwa, dogadywanie się z oskarżonymi za pomawianie, by stworzyć sztucznie grupę przestepczą a sami postawić się jako obrońcy prawa. Ludziom, którzy z nimi współpracują darowują nawet setki tysięcy złotych nielegalnych dochodów, a tych którzy nie chcą poddać się ich fałszywym wyrokom i się przed nimi bronią gnębią. Prawo ich nie obowiązuje, ponieważ układy we wszystkich instytucjach staną po ich stronie, nawet jeśli popełnią najgorsze przestępstwo. W tym środowisku każde działanie sędziego jest nazywane niezależną działalnością, w którą się nie ingeruje. W środowisku prokuratorsko-sędziowskim istnieją zasady, by nie robić sobie nawzajem krzywdy. Podejrzewam, że jeśli jakiś człowiek by się wyłamał, to byłby skończony, natychmiast wyciągnęli by na niego haki. Jak można wywnioskować, w tym środowisku awansują tylko ludzie, którzy udowodnią swoją lojalność wobec grupy fałszywymi wyrokami, dlatego z hakami nie było by problemów. Środowisko prokuratorów i sędziów dzięki układom zapewnia sobie duże pieniądze, karierę, całkowitą bezkarność. Nie dość, że pobierają z budżetu państwa ogromne zarobki, to jeszcze bezkarnie biorą ogromne łapówki, i tu też środowisko gwarantuje im nietykalność. Główny świadek sprawy miał też incydent z przemytem alkoholu. Na łapówkę miliona złotych dla prokuratora za przemyt alkoholu składał się z kilkoma przedsiębiorcami (czym swego czasu świadek chwalił się paru osobom w urzędzie). Na moje zawiadomienie do prokuratury sprawę bez badania dowodów umorzono. Są oni wyjątkowo mściwi. Jeden z kolegów, który przyznał się po paru miesiącach aresztu, to w sądzie wycofał swoje zeznania. Pozwał do sądu swoich oprawców, lecz został zastraszony. Pewnie za to wytoczono mu drugi proces, gdzie dowodami były jego własne zeznania wymuszone tzw. aresztem wydobywczym. Jeśli chodzi o służby specjalne to funkcjonariusze CBŚ brali udział w fałszowaniu zeznań świadków. Jest również dowód z zeznań świadków na to, że głównemu świadkowi ABW proponowało współpracę jeszcze przed całą aferą na obu posterunkach (informacją propozycji współpracy dzielił się świadek kolegom w pracy). Można podejrzewać, że to właśnie ABW sztucznie wykreowało całą sztuczną aferę na posterunkach. Jeśli chodzi o CBA to dwa razy zgłaszałem im sprawę. Za pierwszym razem napisałem o tym, że prokurator skorumpował świadków darowujac im około 900 tysięcy złotych. Pismo to pozostało bez odpowiedzi, chociaż zarzuty były w gestii tej instytucji. Gdy drugim razem złożyłem tam zawiadomienie o istnieniu zorganizowanej grupy przestępczej sędziów w Sądzie Okregowym w Łodzi oraz Sądzie Apelacyjnym w Łodzi i zamiarze dokonania przez tą grupę przestępstwa wydania wyroku na podstawie sfałszowanych dowodów, to CBA zachowało się jak adwokat sędziów. Odmówiło podjęcia czynności tłumacząc to brakiem podstaw do podjęcia czynności, ponieważ przedmiotem działań CBA nie są akty stosowania prawa, itd.

Wszystkie powyższe działania nie pozostawiają wątpliwości istnienia zorganizowanej grupy przestępczej prokuratorów i sędziów, dlatego istnienie tej grupy przestępczej uważam za udowodnione.

Dodaj komentarz