Ile jest warte życie? Czyli rozważania o karze śmierci

Ile warte jest życie? Większość ludzi jest za życiem uważa iż nie wolno zabijać, także kolejna większość ludzi uważa, że kara śmierci to rozwiązanie, dlatego też należy tak karać przestępców. Czy nie widać tu hipokryzji? Albo jest się za życiem, albo za zabijaniem. Wybieraniem A bądź B, oczywiście wszystko zależy od punktu widzenia i siedzenia lecz tak nie może być. Trzeba postawić sobie granicę, lecz nie żeby ograniczać siebie ale ograniczyć zabijanie.Większość zwolenników kary śmierci posługuje się badaniami gdzie naukowcy próbują udowodnić iż kara śmierci wpływa na zmniejszenie liczby przestępstw i jest jako taka dobra. Z drugiej strony mamy przeciwników, którzy potrafią wykazać te same badania lecz na opak? Więc gdzie leży prawda? Czy życie ludzkie mamy opierać na podstawie suchych statystyk? Do czego to prowadzi?

Zajmuje się eliminacją skutku, czyli przestępcy ze społeczeństwa, a może powinniśmy się zająć przyczyną? Dlaczego zabił? Co do tego doprowadziło? Może jesteśmy temu wszyscy winni? Zaniedbujemy siebie?

Sprawa kary śmierci to tak gorący temat, iż nie którym piana z pyska leci potokiem, nie zwracając uwagi na ludzkie życie. No bo ile ono jest warte? Milion złotych? I tutaj zwolennicy użyją argumentu, a że to wyższe dobro więc trzeba ponieść pewne straty, należy w ten sposób eliminować zabójców. Ciekawe czy gdyby czyjaś bliska osoba dopuściła się aktu zabójstwa równie ochoczo byśmy ją potępiali?

Śmierć według niektórych to rozwiązanie ale tak naprawdę to niczego nie zmienia. Zabicie sprawcy pozostawi ślad w społeczeństwie. Nie rozwiązana przyczyna powróci i będzie powracać czy nam się to podoba czy też nie. Zabijamy z niemocy, z nienawiści i tak dalej. Tyle powodów ile ludzi.

Tutaj chciałbym zakończyć ale zanim to zrobię chcę postawić pytanie tym, którzy uważają karę śmierci za wyższe dobro. Oto pewien cytat:

„Wielu spośród żyjących zasługuje na śmierć. A niejeden z tych, którzy umierają, zasługuje na życie. Czy możesz ich nim obdarzyć? Nie bądź, więc tak pochopny w ferowaniu wyroków śmierci, nawet bowiem najmądrzejszy nie wszystko wie.”

7 komentarzy

  • saal

    Jeśli ktoś zamorduje drugą osobę (oczywiście z premedytacją) – czytaj odbierze jej prawo do życia, to dlaczego on ma być tym, kto decyduje o życiu drugiej osoby? Oko za oko, ząb za ząb. W USA w badaniu przeprowadzonym na więźniach, wypowiadali się oni, że popełniali te przestępstwa, za które nie ma kary śmierci. Mimo wszystko mordercy bez skrupułów odbierający życie drugiej osobie, sami boją się o swoje. Gdyby istniała kara śmierci, morderca zastanowiłby się 2 razy, czy czyn jest tego warty. Jeśli podjąłby się tego, to oznaczało, że wiedział co go czeka, a więc chciał śmierci.

  • Martia Victrix

    Saal, a co z tymi, którzy popełnili morderstwo z premedytacją, a później zdali sobie sprawę z tego, że popełnili najwiekszy z możliwych błędów?
    Czy jeśli np. w referendum poprzesz karę śmierci nie będziesz czuł się winny czyjejś śmierci? Być może wymierzonej niesprawiedliwie?
    Morderca może nie mieć skrupułów, ale, czy Ty też ich nie masz? Nie każdy wyznaje zasadę „oko za oko, ząb za ząb”

  • PAWEŁ

    Ja jestem przeciw zabijaniu . Można to załatwić w sposób następujący za najcięższe zarzuty czyli morderstwo z premedytacją w celu wzbogacenia się, należało by ucinać ręce powyżej łokci tatuować na czole symbol za co to się stało i wypuszczać na wolność. W ten sposób delikwent nie skrzywdzi następnej osoby, nie obciąży to państwa, będzie miał czas pokutować za swe winy, i będzie zdany na łaskę ludzi. Jeśli ktoś chce mu pomóc to jego sprawa. Będzie naocznym dowodem sprawiedliwości dla innych. Było by tak gdyby sądy nie były takie jak są (sprawiedliwe) haha . Pozdrawiam

  • Komzar

    Ogólnie uważam, że nie powinno być kary śmierci w wymiarze sprawiedliwości ludzkiej. Wynika to niejako z cytatu na końcu wpisu. Ja go wyrażam znacznie prościej:
    – Nie umiesz dać życia więc nie zabieraj, bo po prostu go nie rozumiesz.
    Troszkę rozwijając, jak do tej pory nikt nie wykombinował po co życie w ogóle jest, jaki ma sens itd… więc ustalanie przepisu odbierającego życie jest po prostu działaniem opartym na niewiedzy i to świadomie.

    Nie to jest jednak powodem problemu, bo jak widać w praktyce mamy prawo zabijać się wzajemnie (tylko nie znamy ani nie rozumiemy konsekwencji). Problemem jest to, że ludzki system sprawiedliwości z założenia kara za czyn zamiast bronić by prawa drugiego człowieka nie zostały znów złamane. Ta intencja powoduje, że więzienia są przepełnione a mordercy są trzymani i karmieni do czasu egzekucji za pieniądze tych co już zostali skrzywdzeni. Jak więc widać pogłębia to tylko cierpienie i to po obu stronach.
    Jakie jest rozwiązanie? Cóż i te wymyślono już dawno temu i miało sens.
    Banicja – czyli separacja od społeczeństwa. Obie strony zachowują prawa do wolności ale jedna ma prawo nie chcieć być z drugą.

    P.S. CO innego zabicie kogoś w sytuacji zagrożenia gdy się bronimy.

  • W.

    Zamiast kary śmierci lepsza byłaby kara dożywotniej przymusowej pracy niewolniczej (gdy morderca jest seryjnym bandziorem) lub gdy szczerze żałuje za to co zrobił, dożywotnie przekazywanie np. 50% otrzymywanych za życia środków finansowych rodzinie ofiary. Po zabiciu człowieka zmienia się los ich bliskich – niektórzy tracą środki do życia i popadają w nędzę i problemy. Kara śmierci nie poprawi ich bytu. Kara powinna być mądra a nie mściwa.

  • pasanger8

    @ saal Tyle ,że w USA to czy cię skażą na karę śmierci bardziej zależy od tego co masz w portfelu niż od tego czy rzeczywiście kogoś zabiłeś.68% skazanych na karę śmierci w USA miało obrońcę z urzędu.Celowo piszę o USA a nie o Iranie Arabii Saudyjskiej czy Chinach gdyż jest to kraj gdzie jak wiadomo uczciwy proces przed sądem coś znaczy do tego stopnia ,że władze USA boją się postawić normalnie zarzuty przed sądem rzekomym terrorystom z Guantanamo.

  • hose

    W wymiarze sprawiedliwości zdecydowanie ważniejsza jest nieuchronność kary niż jej wysokość. Kara śmierci nie różni się ryzykiem dla społeczeństwa od dożywocia. I tak jest izolacja i tak. Dochodzi ryzyko pomyłek – bardzo wrażliwa kwestia. Wysokość kary ma skuteczność na przykładzie pijanych kierowców ich wcale nie ubywa mimo drastycznych kar. Kara śmierci kojarzy mi się jednoznacznie z ustrojami totalitarnymi i nie powinniśmy do niej wracać. Oczywiście zostaje kwestia satysfakcji z wyroku np dla rodzin ofiar. Po zatym co to znaczy slogan życie za życie? Czy winni zaniedbań np przy katastrofach komunikacyjnych także powinni być na tę karę skazani? A lekarze odmawiający interewencji wiedząc ze im się nie opłaca (bo np NFZ)? Debatę skierował bym na systemowe rozwiązania eliminujące takie patologie jak noworodki w lodówkach czy przestępczość zorganizowana.

Dodaj komentarz