Promień Śmierci Tesli

Promień Śmierci Tesli

 

Opublikowano: 23.01.2018 | www.teslalab.eu

Czy zdarzenie Tunguska mogło zostać spowodowane przez tajny test broni, zbyt potężnej by można było ją opisać i zbyt groźnej by ją w ogóle używać? To pytanie warto sobie zadać i w tym artykule będę chciał znaleźć na nie odpowiedź. Znajdą się w nim wybrane uporządkowane chronologicznie informacje, które pomogą nam rzucić trochę światła, na tą interesującą zagadkę

NARODZINY „PROMIENIA ŚMIERCI”
W 1907 roku francuski statek Iena wybuchł w trakcie rejsu. Zaczęto poszukiwać przez prasę ekspertów w sprawach elektrycznych, w celu wyjaśnienia tej zagadki. Wielu uważało, że wybuch spowodowany był iskrą elektryczną, a sama dyskusja dotyczyła głównie źródła zapłonu. Lee DeForest, wynalazca sondy Audion przyjętej przez wielu nadawców radiowych, zwrócił uwagę, że Nikola Tesla eksperymentował z „zdalnie sterowaną torpedą” zdolną do dostarczania tak ogromnej destrukcyjnej mocy. Zauważył również, że Tesla użył już wcześniej tej samej technologii do zdalnego sterowania innymi pojazdami. Zwrócił też uwagę na fakt, że Nikola Tesla potrafi przesłać zdalnie falę elektryczną o

„dostatecznej mocy, aby spowodować iskrę w magazynie statku i doprowadzić do wybuchu”.

Czas, wiosną 1924 r. wydawał się idealny dla „promieni śmierci”, w tym roku też, wiele gazet przedstawiło artykuły o promieniach w różnych częściach świata.

fate

Harry Grindel-Matthews z Londynu przewodził rywalom w tym wyścigu Gwiezdnych Wojen. W New York Times z 21 maja opublikował raport:
Paryż, 20 maja – Grindella Mathew wynalazca tzw. „diabolicznego promienia:” twierdzi, że za pomocą jego wynalazku, możliwe jest pokonanie całej armii wroga, zniszczenie samolotów atakujących miasto lub sparaliżowanie dowolnej floty, z odległości 4 mil z użyciem jego niewidzialnego promienia.
Grindell-Matthews stwierdził, że jego destrukcyjne promienie działałyby na odległość czterech mil, a maksymalny zasięg dla tego rodzaju broni wynosiłby siedem, osiem mil. „Doniesiono o testach, w których promień został użyty do zatrzymania działania samochodów, przez zatrzymanie działania magnesów stałych. Wykonano też udaną próbę detonacji niewielkiej ilości prochu na odległość. Zapłonu materiału wybuchowego dokonano za pomocą niewidzialnego promienia z odległości 36 stóp. Grindel-Matthews był w stanie również, porazić prądem elektrycznym. Doświadczenia takie wykonano min. na myszy. Naukowiec był też w stanie zapalić knot lampy naftowej na odległość.

Wyczuwając coś ważnego, New York Times opublikował swoją historię 28 maja pisząc o broni promiennej opracowanej przez Sowietów. W moskiewskich kręgach komunistycznych wyciekły informacje, że za ostatnią wypowiedź wojenną Trockiego kryje się elektromagnetyczny wynalazek rosyjskiego inżyniera Grammachikoffa, który niszczył w ten sposób samoloty.
Testy niszczącego promienia, rozpoczęły się w sierpniu ze wsparciem niemieckich ekspertów technicznych. Demonstracja na dużą skalę w Podosinsky Aerodome pod Moskwą była tak udana, że rewolucyjna Rada Wojskowa i Biuro Polityczne postanowiły sfinansować wystarczającą ilość elektronicznych stacji przeciwlotniczych, aby chronić wrażliwe rejony Rosji. Podobne, ale mocniejsze stacje miały zostać zbudowane, aby wyłączyć mechanizmy elektryczne okrętów wroga.
Dowódca Radzieckiego Lotnictwa, Rosenholtz, był tak przytłoczony demonstracją broni promieniującej, że zaproponował ograniczenie floty powietrznej, ponieważ jego zdaniem wynalazek sprawił, że duża flota powietrzna była już niepotrzebna do celów obrony.


PROMIEŃ TESLI
Odnosząc się do opowiadań o promieniach po drugiej stronie świata, Gazeta w Colorado Springs opublikowała dnia 30 maja artykuł z nagłówkiem:

„Tesla odkrył promień śmierci w swoich eksperymentach, prowadzonych tutaj”

broń

opowieść ta była niewątpliwie naznaczona poczuciem lokalnej dumy. Badania były prowadzone w roku 1899 a wynalazcę finansował John Jacob Astor. Testy Tesli zostały dobrze zapamiętane przez lokalnych mieszkańców Colorado Springs. Mając do dyspozycji 200-stopową wierze zwieńczoną dużą miedzianą kulą, wznoszącą się nad jego laboratorium naukowiec generowało potencjały elektryczne, które rozładowywały błyskawice o długości do 135 stóp. Grzmot z uwolnionej energii można było usłyszeć w odległym o 15 mil w Cripple Creek. Ludzie idący ulicami byli zdumieni widząc iskry skaczące między ich stopami a ziemią. Płomienie elektryczności wypływały zamiast wody z kranu. Żarówki w odległości 100 stóp od eksperymentalnej wieży świeciły się, gdy były wyłączone. Konie zostały porażone prądem, nawet owady zostały dotknięte, motyle stały się naelektryzowane i bezradnie wirowały w kółko a ich skrzydła tryskały niebieskimi iskarmi

” św. Ogień Elma „.

Najbardziej wyraźny efekt i ten, który zwrócił uwagę wynalazców promienia śmierci, pojawił się na stanowisku wytwórni Colorado Springs Electric. Pewnego dnia, gdy Tesla przeprowadzał test wysokiej mocy, wewnątrz laboratorium nagle ucichło. Tesla zdenerwowany wpadł do pracowni krzycząc – dlaczego asystent odłączył cewkę. Asystent zaprotestował i stwierdził, że nic nie zrobił.

Rozgniewany Tesla zatelefonował do firmy energetycznej i otrzymał zdumiewającą odpowiedź. Firma energetyczna nie odcięła mocy, tylko eksperyment Tesli zniszczył generator!

Tesla wyjaśnił na łamach The Electrical Experimenter, w sierpniu 1917 roku, co się stało. Podczas pracy nad swoim nadajnikiem na poziomie kilkuset kilowatów prądy wysokiej częstotliwości powodowały, że iskry przeskakiwały przez uzwojenia i niszczyły izolację w generatorach firmy elektrycznej. Te potężne prądy spowodowały uszkodzenie generatora. W lutowym numerze magazynu Liberty z 1935 roku, oszacował niszczycielski potencjał swojego nadajnika:

” Mój wynalazek pozwala na zniszczenie czegokolwiek, ludzi lub maszyn, w promieniu 200 mil.”

Następnie dokonał rozróżnienia między swoim wynalazkiem a tymi, które zostały przedstawione przez innych. Twierdził, że jego urządzenie nie używało tak zwanych „promieni śmierci”, ponieważ takie promieniowanie nie może być wytwarzane w dużych ilościach i gwałtownie słabnie na odległość. Miał zapewne na myśli urządzenie typu Grindel-Matthews, które zgodnie ze współczesnymi doniesieniami wykorzystywało silną wiązkę ultrafioletową do przewodzenia wysokiego prądu do celu. Zasięg ultrafioletowego reflektora byłby znacznie mniejszy.


W moim aparacie powstają cząstki, które mogą być stosunkowo duże lub mają wymiary mikroskopowe, co pozwala nam przenosić na niewielki obszar na dużą odległość tryliony razy więcej energii niż jest to możliwe przy promieniach dowolnego rodzaju. Wiele tysięcy koni mechanicznych może być w ten sposób przenoszonych przez strumień cieńszy niż włosy, więc nic nie może się z nim równać.

Najwyraźniej to, co Tesla miał na myśli w tym systemie obronnym, to wielka wersja jego piorunochronu w Colorado Springs. Gdy samoloty lub statki wkroczyłyby w pole elektryczne naładowanej wieży, utworzyliby ścieżkę przewodzenia dla strumienia cząstek o wysokiej energii, które zniszczyłyby system elektryczny intruza. Każdy bowiem, kto wkroczy w strefę obronną cewek, zostanie wykryty jako intruz i zniszczony.

BARDZIEJ NISZCZĄCY NIŻ PROMIEŃ ŚMIERCI
Choć groźna jest technologia promienia śmierci i broni wiązkowej, to w pismach Tesli pojawia się inny, dużo bardziej niszczycielski system uzbrojenia. Kiedy Tesla uświadomił sobie, jak wskazał w artykule z 1900 Century,

„Problem zwiększania ludzkiej energii” eng.„The Problem of Increasing Human Energy”, że siły ekonomiczne nie pozwolą na stworzenie generatora elektrycznego, zdolnego dostarczyć energię bez spalania paliwa.

Tesla uznał w nim też, że transmisja energii elektrycznej na jakikolwiek dystans za pośrednictwem mediów jest jak dotąd najlepszym rozwiązaniem wielkiego problemu wykorzystania energii słonecznej przez człowieka. Jego pomysł polegał na tym, że stosunkowo niewiele elektrowni zlokalizowanych w pobliżu wodospadów zasilają jego bardzo wysokie nadajniki energii, które z kolei wysyłają energię przez ziemię, aby można ją było odbierać wszędzie tam, gdzie jest potrzebna. Wymagałby to, aby kilka przekaźników rytmicznie pompowało ogromne ilości energii elektrycznej do ziemi przy ciśnieniach rzędu 100 milionów woltów. Ziemia stanie się jak ogromna kula napompowana do wielkiego potencjału elektrycznego pulsująca na narzuconym rytmie Tesli. Pobór energii z tego zbiornika wysokiego ciśnienia wymagałby od osoby tylko tego, aby umieścić pręt w ziemi i podłączyć go do odbiornika działającego zgodnie z ruchem elektrycznym ziemi. Jak opisał to Tesla, „cała aparatura do oświetlania przeciętnego wiejskiego mieszkania nie będzie zawierała żadnych ruchomych części i mogłaby być łatwo przenoszona w małej walizce”. Różnica między prądem, który można wykorzystać do uruchomienia, powiedzmy, maszyny do szycia i prądu wykorzystywanego jako metoda zniszczenia, jest tylko kwestią czasu. Gdyby ilość energii elektrycznej zużytej do uruchomienia maszyny do szycia na godzinę została uwolniona w milionowej części sekundy, miałoby to zupełnie inny, negatywny wpływ na maszynę do szycia.

Tesla powiedział, że jego nadajnik może wytwarzać 100 milionów woltów prądu z prądami do 1000 amperów, co stanowi poziom mocy 100 miliardów watów. Gdyby rezonował przy częstotliwości radiowej 2 megaherców, energia uwolniona podczas jednego okresu oscylacji wynosiłaby 100 000 000 000 000 000 dżuli energii, czyli w przybliżeniu ilość energii uwolnionej przez eksplozję 10 megaton TNT. Taki przekaźnik byłby w stanie emitować energię głowicy jądrowej drogą radiową. Urządzenie takie byłby również w stanie, dowolne miejsce na świecie odparować z prędkością światła.

tunguska promień

Wielu naukowców wątpiło w techniczną wykonalność, bezprzewodowego systemu transmisji mocy Tesli, zarówno do celów komercyjnych jak i wojskowych ale obecnie tajemnica mocy nadawczej została już odkryta i to nie w teorii elektrotechniki, ale w dziedzinie fizyki wysokich energii.


JAK TO DZIAŁA?
W 1976 r. Dr Andrija Puharich jako pierwszy zwrócił uwagę, że systemu przenoszenia mocy Tesli nie można wytłumaczyć prawami klasycznej elektrodynamiki, lecz raczej relatywistycznymi przemianami w polach o wysokiej energii. Zauważył, że zgodnie z teorią Diraca, gdy elektron napotyka przeciwnie naładowaną cząstkę, pozyton, dwie cząsteczki anihilują się nawzajem. Ponieważ energia nie może zostać ani zniszczona, ani stworzona, energia dwóch zniszczonych cząstek przekształca się w falę elektromagnesu. Oczywiście jest odwrotnie. Jeśli istnieje wystarczająco silne pole elektryczne, powstają dwa przeciwne ładunki elektryczne, w miejscach które pierwotnie nie były naładowane. Ten typ transformacji zwykle ma miejsce w pobliżu intensywnego pola jądra atomowego, ale może również objawiać się bez pomocy katalizatora jądrowego, jeśli pole elektryczne ma wystarczającą energię. Zaangażowane matematyczne traktowanie Puharicha wykazało, że poziomy mocy w nadajniku Tesli były wystarczająco silne, by spowodować taką „produkcję pary”.
Mechanizm produkcji pary oferuje bardzo atrakcyjne wyjaśnienie naziemnej transmisji mocy. Zwykłe prądy elektryczne nie przemierzają daleko Ziemi. Brud ma wysoką odporność na energię elektryczną i szybko zamienia prąd w energię cieplną, która jest marnowana. Dzięki metodzie produkcji pary energia elektryczna może być przenoszona z jednego punktu do drugiego, bez konieczności przepychania fizycznej cząstki przez ziemię – źródło nadawcze tworzy silne pole i w odbiorniku powstanie cząstka.
Jeśli wysyłanie prądów przez Ziemię jest możliwe z punktu widzenia współczesnej fizyki, pozostaje pytanie, czy Tesla rzeczywiście zademonstrował zastosowanie działanie swojego nadajnika mocy jako broni? Okoliczności i dowody wskazują na to, że tak obył się test tej broni.
Wskazówki znajdują się w chronologii prac Tesli, i jego majątku finansowym między 1900 a 1915 rokiem.


CHRONOLOGIA PRAC TESLI, w latach 1900-1915


1900 rok – Tesla wrócił z Colorado Springs po serii ważnych testów bezprzewodowej transmisji mocy. Właśnie podczas tych testów jego nadajnik powiększający, wysyłały fale energii powodujące zniszczenie generatora firmy energetycznej.
W tym samym czasie otrzymuje od J. Pierponta Morgana 150 000 $, na budowę nadajnika radiowego zdolnego do wysyłać sygnały radiowe do Europy. Za pierwsze pieniądze kupił 200 akrów ziemi w Shoreham na Long Island i zbudował ogromną wieżę o wysokości 187 stóp. Wierza zwieńczona była 55-tonową kopułą. Stacje badawczą nazwał, „Wardenclyffe”.
Tesla ujawnił inwestorom, że jego celem była bezprzewodowa transmisja mocy do dowolnego punktu na planecie, J.P. Morgan był jednak niezainteresowany.
12 grudnia gdy Marconi wysłał pierwszy transatlantycki sygnał, literę „S” z Kornwalii w Anglii do Nowej Fundlandii. Zrobił to, jak zauważyli finansiści, na sprzęcie o wiele mniej kosztownym niż tym proponowanym przez Teslę.


1902 rok – Marconi jest okrzyknięty bohaterem na całym świecie, podczas gdy Tesla jest postrzegany przez społeczeństwo jako degenerat za ignorowanie wezwania na świadka w sprawie o morderstwo (zwolniono go z tego obowiązku z powodu jego sprzeciwu wobec kary śmierci).

1903 rok – Aby zachęcić do większych inwestycji w obliczu sukcesu Marconiego, Tesla ujawnia Morganowi, że jego prawdziwym celem było nie tylko wysyłanie sygnałów radiowych, ale także bezprzewodowe przesyłanie mocy do dowolnego punktu na planecie. Morgan był niezainteresowany i odmówił dalszego finansowania. Pozostawił Teslę bez pieniędzy, nawet na węgiel.


1904 rok – W artykule Tesla pisze dla Electric World, „Transmisja energii elektrycznej bez przewodów”, Tesla zauważa, że ??glob, nawet ze swoimi wielkimi rozmiarami, reaguje na prądy elektryczne, tak jak mała metalowa kulka.
Firma energetyczna Colorado Springs pozywa Nikola Teslę o zapłatę, za energię elektryczną zużytą w stacji eksperymentalnej Colorado. Laboratorium Tesli w Colorado zostaje zburzone i sprzedane na drewno, aby zapłacić 180 $. Sprzęt elektryczny Tesli jest przechowywany.

1905 rok – Produkcja elektroterapeutycznych cewek w Wardenclyffe, dla szpitali i naukowców, którzy pomagają Tesli płacić rachunki. Naukowiec zostaje pozwany przez swojego adwokata o niezpłacone pożyczki.W artykule Tesla komentuje ekspedycję Peary’ego na biegun północny i opowiada o swoich planach dotyczących przesyłania energii do dowolnego centralnego punktu na ziemi. Tesla zostaje pozwany przez C.J. Duffnera, dozorcę na stacji eksperymentalnej w Colorado Springs za wynagrodzenie.


1906 rok – Własność niczyja; szeryf organizuje wyprzedaż” głosił nagłówek w „Colorado Springs Gazette” z dnia 6 marca. Urządzenia elektryczne Tesli są sprzedawane, aby zapłacić 928.57 $ .
George Westinghouse, który kupił patenty Tesli na silniki prądu przemiennego i generatory w latach 80. XIX wieku, odrzuca propozycję dotyczącą przenoszenia energii za pomocą technologii transmisja mocy.
Pracownicy stopniowo przestają przychodzić do laboratorium Wardenclyffe, gdyż Tesla nie ma funduszy na ich opłacenie.


1907 rok – Komentując zniszczenie francuskiego statku lena, Tesla zauważa w liście do New York Timesa, że zbudował i przetestował zdalnie sterowane torpedy, ale fale elektryczne byłyby bardziej destrukcyjne. „Jeśli chodzi o rzutowanie energii falowej na jakikolwiek region świata, można to zrobić za pomocą moich urządzeń”. Ponadto stwierdził, że „miejsce, w którym ma powstać pożądany efekt, można obliczyć bardzo dokładnie, zakładając, że zaakceptowane naziemne pomiary są poprawne. ”
1908 rok – Tesla kolejny raz powtarza swój pomysł zniszczenia falami elektrycznymi do gazety z 21 kwietnia. Jego list do redaktora brzmiał:

„Kiedy mówiłem o przyszłych działaniach wojennych, miałem na myśli, że powinno to być prowadzone przez bezpośrednie zastosowanie fal elektrycznych bez użycia silników lotniczych lub innych narzędzi zniszczenia.” Dodał: „To nie jest sen. Nawet teraz można budować bezprzewodowe elektrownie, dzięki którym każdy region globu może stać się nie nadający się do zamieszkania, bez narażania ludności innych części na poważne niebezpieczeństwo lub niedogodności. „


1915 rok – Ponownie, w kolejnym liście do redaktora, Tesla stwierdził:

„Całkowicie praktyczne jest przesyłanie energii elektrycznej bez kabli i wywoływanie destrukcyjnych efektów na odległość. Skonstruowałem już bezprzewodowy nadajnik, który umożliwia to … Kiedy to nieuniknione, Może on być użyty do zniszczenia własności i życia. „

Nie bez znaczenia jest też stan zdrowia Tesli. Jeden z badaczy, psycholog Marc J. Seifer, uważa, że Tesla przeszedł załamanie nerwowe katalizowane przez śmierć jednego z partnerów w Electric Company oraz znanego architekta Stanforda White’a , który zaprojektował Wardenclyffe.

Seifer cytuje jako dowód list George’a Scherffa, sekretarza Tesli:

Wardenclyffe, 4 października 1906 roku

Drogi Panie Tesla,

Otrzymałem Pański list i bardzo mnie ucieszyła wiadomość, że przezwyciężył Pan chorobę. Chyba nigdy wcześniej nie widziałem Pana tak wtrąconego z równowagi, jak ostatniej niedzieli; i byłem naprawdę wystraszony.

 

Podcięty osiągnięciami Marconiego, nękany problemami finansowymi i odtrącony przez establishment naukowy, Tesla znalazła się w trudnej sytuacji i w 1906 roku doznał załamania.

Jest bardzo prawdopodobne, że Nikola Tesla wykonał ostateczny wysiłek, aby wypróbować moc swojego nadajnika i pokazać jego destrukcyjny potencjał. To było w 1908 roku. Tesla przeżywał okres wzmożonej aktywności. Przypomniał o swoim pomyśle spowodowania zniszczeń przez fale elektryczne w kolejnym liście do wydawcy „New York Times”, datowanym na 21 kwietnia 1908 roku napisał:

Kiedy mówię o działaniach wojennych w przyszłości, mam na myśli fakt, że powinny one być prowadzone z bezpośrednim zastosowaniem fal elektrycznych, bez użycia pojazdów latających czy innych narządzi destrukcji. (…) To nie sen. Już obecnie można skonstruować bezprzewodowe elektrownie, dzięki którym dowolny region na ziemi można by uczynić niezdatnym do zamieszkania, bez narażania na szwank czy niewygodę mieszkańców innych regionów.

death ray

Potężna eksplozja niedaleko rzeki Tunguska w środkowej Syberii miała miejsce dziewięć dni po napisaniu tego listu. Wydarzenie Tunguska odbyło się rankiem 30 czerwca 1908 r.

Oszacowano, że siła uderzenia była równa wybuchowi 10-15 megaton TNT jest to dokładnie tyle, ile mocy mogło dostarczyć urządzenie Tesli, zgodnie z obliczeniami Olivera Nichelsona. Fala uderzeniowa zrównała z ziemią ponad 200 000 hektarów lasów sosnowych i była słyszalna w promieniu 1000 kilometrów. Kiedy w 1927 r. Przeprowadzono wyprawę na teren, aby znaleźć dowód na to, że to meteoryt prawdopodobnie spowodował ten wybuch, nie znaleziono żadnego krateru uderzeniowego. Kiedy grunt został wywiercony w celu odnalezienia kawałków niklu, żelaza lub kamienia – głównych składników meteorytów – nic nie znaleziono na głębokości do 36 metrów. Przez lata mnożyły się wyjaśnienia incydentu tunguskiego.

Oficjalnie przyjęta wersja mówi, że 100 000-tonowy fragment komety Enckego, złożony głównie z pyłu i lodu, wszedł do atmosfery przy 62 000 mph, rozgrzał się i eksplodował nad powierzchnią ziemi, tworząc kulę ognia i falę uderzeniową, ale bez krateru..

Patrząc na powyższą chronologię, można zauważyć, że fakty historyczne wskazują duże prawdopodobieństwo, że to zdarzenie zostało spowodowane przez próbne wystrzelenie z broni energetycznej Tesli.


W 1907 i 1908 roku, Tesla pisał o niszczycielskim działaniu jego przekaźnika energii. Jego nadajnik Wardenclyffe był znacznie większy niż urządzenie Colorado Springs, które zniszczyło generator elektrowni. Jego nowy nadajnik był zdolny do generowania dużo większych ilości energii niż urządzenie w Colorado. W 1915 roku Tesla powiedział, że już ukończył nadajnik, który „kiedy nieuniknione … może być użyty do zniszczenia własności i życia. Wreszcie, list z 1934 r. Z Tesli do J. P. Morgana, odkryty przez biografkę Tesli, Margaret Cheney, zdecydowanie wskazuje na test broni energetycznej. Próbując zebrać pieniądze na swój system obronny, napisał:


Latające maszyny kompletnie zdemoralizowały świat – do tego stopnia, że w niektórych miastach, takich jak Londyn czy Paryż, ludzie żyją w śmiertelnym strachu przed bombardowaniem w powietrza. Nowe środki, które udoskonaliłem, oferują całkowitą ochronę przed takimi i innymi formami ataku… Moje nowe wynalazki, których skuteczność potwierdziłem eksperymentami na ograniczoną skalę, wywarły ogromne wrażenie…”

I znów cytując Nichelsona:

Są to dowody pośrednie, lecz, posługując się językiem dochodzenia sądowego, Tesla miał motyw i środki, by stać się sprawcą incydentu tunguskiego. (…) Jego nadajnik mógł generować poziomy energii i częstotliwości, które uwolniłyby destrukcyjną moc 10 lub więcej megaton trotylu. A lekceważony przez wszystkich geniusz był naprawdę zdesperowany.”

Nikola Tesla sam wydaje się również przyznawać, że taki test miał miejsce przed 1915 rokiem. Jego nadajnik mógł generować poziomy energii i częstotliwości, które wyzwalałyby niszczycielską siłę 10 megaton lub więcej TNT. W owym czasie żaden z zawodowych czy amatorskich astronomów nie odnotował żadnego ognistego obiektu, jakiego można by było się spodziewać, gdy obiekt o wadze 200 000 000 funtów wszedł w atmosferę. Naukowcy zajmujący się geologią odkryli w latach 70. ubiegłego wieku, że tuż przed trzęsieniem ziemi zestresowana skała pod ziemią wytwarza efekt elektryczny, który powoduje, że powietrze świeci. Jeśli eksplozja została spowodowana przez bezprzewodowy przesył energii, albo stres geologiczny, albo sam prąd elektryczny mogły spowodować świecenie w powietrza. W nie ma też krateru uderzeniowego.

Biorąc pod uwagę pacyfistyczny charakter Tesli, trudno zrozumieć dlaczego przeprowadził test broni. Odpowiedź może być taka, że prawdopodobnie bardzo chciał na coś zwrócić naszą uwagę..

Dodaj komentarz